"Żaden światopogląd nie uzasadnia poniżania innych" - tak sąd apelacyjny uzasadnił swój wyrok. " i taki też powinien być język, jakim powinni posługiwać się autorzy katolickiego tygodnika" - tłumaczyła sędzia Ewa Tkocz. Jak dodała w uzasadnieniu, autorzy artykułu posługiwali się .
Redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego" przyznaje, że trudno mu zgodzić się z tym wyrokiem. "Po pierwsze, - wielokrotnie już ta sprawa była rozpatrywana. Po drugie trudno zgodzić się z tym, by nie można było aborcji nazywać zabijaniem człowieka" - komentował po ogłoszeniu wyroku.
"To są te dwa elementy, z którymi naprawdę trudno nam się zgodzić. Również i z tym, aby te nasze teksty były nazywane mową nienawiści" - dodał redaktor naczelny tygodnika.
"Gość Niedzielny" nie ma już wyjścia - . Tygodnik porównał Alicję Tysiąc do hitlerowskich zbrodniarzy. Oburzona kobieta pozwała redakcję i wydawcę "Gościa" - czyli Archidiecezję Katowicką - tłumacząc, że nie czuje się mordercą.
Proces o ochronę dóbr osobistych . Katowicki sąd we wrześniu zeszłego roku nakazał tygodnikowi .
Redakcja odwołała się od wyroku. Sąd apelacyjny poprzednią decyzję jednak podtrzymał. Wprowadził do wyroku jedynie nieznaczne zmiany, dotyczące
publikacji przeprosin na łamach tygodnika.
Sprawa Alicji Tysiąc była głośna w Polsce i za granicą. Kobieta wywalczyła nawet przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu . Wszystko przez
to, że w Polsce odmówiono jej prawa do usunięcia dziecka, a ona nie mogła odwołać się od decyzji lekarzy.
Kobieta domagała się aborcji, bowiem poród mógł skończyć się dla niej utratą wzroku. Rzeczywiście, po porodzie jej wzrok się pogorszył. Tysiąc przyznano wówczas pierwszą grupę
inwalidzką.