"Ilona Felicjańska przez swój pijacki wybryk straciła prawo jazdy i dobre imię" - pisze "Fakt". Ale, jak się okazuje, to nie koniec nieszczęść modelki. Bulwarówka ustaliła, że koło nosa przeszedł jej intratny kontrakt od firmy motoryzacyjnej wart 100 tysięcy złotych!
Przez wypadek po pijanemu Felicjańska poniosła dotkliwą zawodową porażkę. "Fakt" dowiedział się od swoich informatorów, że modelka miała już dopięty intratny kontrakt z pewną włoską firmą motoryzacyjną.
"Modelka została wybrana jako twarz marki, za co miała otrzymać honorarium w wysokości 100 tysięcy złotych. Ale zanim pieniądze trafiły na jej konto, kraj obiegły zdjęcia z pijackiego rajdu modelki, zakończonego nocą w policyjnym areszcie. Po takim wyczynie szefowie firmy nie mieli innego wyjścia, jak tylko zerwać rozmowy" - czytamy w "Fakcie".
Kilka dni temu bulwarówka relacjonowała doniesienia znajomych Felicjańskiej, którzy zdradzili, że modelka musi wziąć kredyt na pokrycie kosztów swojego wybryku.
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl