"W gruncie rzeczy na poziomie wiedzy historycznej polskie i rosyjskie stanowiska w sprawie Katynia są identyczne. Ale z powodu zmian politycznych, do których dochodziło w Rosji w ciągu ostatnich 20 lat, takie potwierdzenie jest konieczne. I ono nastąpi" - zapewnia w "Gazecie Wyborczej" rosyjski specjalista od spraw polskich Artiom Malgin.

>>> Sprawdź, co i kiedy będzie się dziś działo w Katyniu

To, co dziś powie w Katyniu premier Władimir Putin - pierwszy tak wysoki rangą polityk rosyjski, który przyjechał na groby polskich oficerów - było wczoraj pilnie strzeżoną tajemnicą. Rosyjscy członkowie Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, z którymi gazeta rozmawiała, odmawiali wypowiedzi. Nie jest tajemnicą, że rosyjscy członkowie Grupy sformułowali rekomendacje dla Putina, jakie stanowisko ma przyjąć w sprawie Katynia.

Media spekulowały, że w trakcie uroczystości w Katyniu, Putin mógłby przekazać szefowi polskiego rządu tzw. białoruską listę katyńską z nazwiskami 3870 Polaków zamordowanych w 1940 roku. Jednak sekretarz prasowy premiera Rosji Dmitrij Pieskow poinformował we wtorek, że Putin nie przywiezie tej listy do Katynia.

Białoruska lista katyńska jest jedną z największych tajemnic mordu z 1940 roku. Czekają na nią rodziny i bliscy Polaków, którzy po wtargnięciu ZSRR do Polski 17 września 1939 roku zaginęli bez wieści na ziemiach zajętych przez Armię Czerwoną. Przypuszcza się, że zaginieni z Zachodniej Białorusi zostali zabici w więzieniu w Mińsku. Mogą o tym świadczyć przedmioty polskiego pochodzenia, wydobyte w latach 80. i 90. podczas ekshumacji przeprowadzonych w Bykowni (pod Kijowem) i Kuropatach (pod Mińskiem).