Dziennik.pl logo

Czechy toną. Po nich Polska?

18 maja 2010, 09:26
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To już nie są podtopienia, czy lokalne wylania strumyków. Dodatkowo grozę budzi fakt, że w Czechach zbiorniki retencyjne są wypełnione po brzegi. Jeśli Czesi spuszczą wodę, południe Polski nie obroni się przed wielką wodą. W czeskim Bohuminie auta toną na ulicach.

"Czesi już kończą wypełniać rezerwę powodziową na swojej kaskadzie górnej Odry, ale obiecali, że wszystkie większe zrzuty wody będą z nami konsultowane i będziemy uprzedzeni, gdy będą zmuszeni zwiększyć zrzuty wody ze swoich zbiorników retencyjnych" - informuje szef MSWiA Jerzy Miller.

"Dziś deszcz powinien, im bliżej wieczora, być mniej gwałtowny. Wydaje się, że w środę fala powodziowa będzie się przesuwać z części południowej w głąb kraju. Jeśli w środę zakończą się opady deszczu, to fala powodziowa na Wiśle powinna się wydłużyć, co oznacza, że czoło fali powodziowej będzie niższe i nie przekroczy poziomu z 1997 r." - zaznaczył minister.

Jak powiedział dziennikarzom, ilość opadów jest większa niż w 1997 r. "Te opady są tak intensywne, że sąsiedzi: Czesi, Słowacy nie dali rady, a teraz my zdajemy egzamin" - mówił. Dodał, że w Krakowie "groza sytuacji jest porównywalna z tym, co było w roku 1997".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj