"Firmy ochroniarskie poinformowały, że ich dochody wzrosły w ostatnim roku trzykrotnie, bo ludzie przy granicy wznoszą ogrodzenia wokół swoich posiadłości, zaniepokojeni doniesieniami, że wzrośnie przestępczość" - pisze "Guardian".

"Ludzie zlecają zamontowanie solidniejszych drzwi w domach i mieszkaniach" - cytuje "Guardian" właściciela firmy ochroniarskiej we Frankfurcie nad Odrą, Thomasa Seiferta. "Moja firma rozwija się jak nigdy dotąd, co tylko pokazuje, jak bardzo ludzie się boją" - dodaje.

Według gazety, w przygranicznych miejscowościach, zwłaszcza przylegających do czeskich lasów, sąsiedzi skrzykują się, by obserwować i chronić swoje domy.

Brytyjski dziennik podaje przykład przygranicznego miasta Ebersbach, gdzie pewien emeryt stworzył inicjatywę obywatelską "Bezpieczeństwo na Granicy", której członkowie wymieniają się informacjami o obcych, kręcących się w pobliżu ich domów i wydarzeniach, jakie zauważą - m.in. przez krótkofalówki.

Mieszkańcom Ebersbach udało się także namówić burmistrza do zwolnienia z podatków za psy osób, mieszkających w strefie przygranicznej.

"Wielu mieszkańców niemieckich miejscowości przygranicznych czuje się niepewnie w związku z poszerzeniem strefy Schengen o dziewięć nowych państw, w tym Polskę i Czechy" - komentuje dziennik.