Tomasz, 28-latek z Wrocławia, kilka miesięcy temu stracił kartę. "Zawsze tankuję paliwo na tej samej stacji. Zapłaciłem rachunek i pojechałem do domu. Byłem potwornie zmęczony. Rano zorientowałem się, że nie mam karty, wtedy też zgłosiłem bankowi jej kradzież. Okazało się, że pracownik stacji nie tylko ją sobie przywłaszczył, ale też wybrał z mojego konta 300 zł" - opowiada. Do tej pory nie odzyskał pieniędzy, mimo że złodzieja skazano. Musi dopiero wytoczyć mu proces z powództwa cywilnego.

Reklama

Miliony złotych trafiają do złodziei nie tylko dlatego, że karty są kradzione, ale także podrabiane - to tak zwany skimming. Polega on na kopiowania danych z kart za pomocą specjalnych czytników i wykorzystaniu ich do stworzenia duplikatu karty. "Złodzieje montują w obudowie bankomatu kamerki, które rejestrują ciąg zapisywanych cyfr kodu albo zakładają na klawiaturę specjalne nakładki. Dlatego warto zawsze dobrze obejrzeć urządzenie, z którego będziemy wypłacać pieniądze i dla pewności zasłaniać dłoń, którą wklepujemy PIN" - mówi DZIENNIKOWI Ryszard Piotrowski z wrocławskiej policji.

Skimming nasilił się po wejściu Polski do Unii. Piotrowski podkreśla, że najczęściej zajmują się nim dobrze zorganizowane grupy międzynarodowe, w których z reguły kto inny zajmuje się produkcją lewych kart, a kto inny wypłatą pieniędzy. "Często osoby, których zadanie polega na wypłacie pieniędzy, nawet nie zdają sobie sprawy, ile im za to grozi. Ostatnio złapaliśmy Rumuna, który gdy się tego dowiedział, rozpłakał się jak dziecko" - mówi policjant i dodaje, że w ciągu ostatniego półrocza na terenie całej Polski wpadło ok. 40 obywateli Rumunii zamieszanych w oszustwa bankomatowe. Wynajmują ich gangi, które podrabiają karty skradzione na Zachodzie, a u nas wybierają za pomocą fałszywek pieniądze z kont.

Nieprzypadkowo robią to w Europie Środkowej i Wschodniej. W krajach tego regionu kart czipowych, trudnych do skopiowania, jest niewiele. Dlatego ogromna większość bankomatów przystosowana jest do odczytywania poleceń z kart magnetycznych. A dane z nich złodzieje z łatwością potrafią przenieść na duplikat.

Zagraniczni przestępcy mogą też dobierać się do naszych portfeli. Według raportu portalu Money.pl w Polsce mamy obecnie 26,5 mln kart. Tych wyposażonych w czipy jest zaledwie 12,6 tys. (0,05 proc. wszystkich). "Zgodnie z unijnym prawem do końca 2010 r. Polska będzie musiała dostosować system bankowy do realizacji bardzo bezpiecznych transakcji. Wtedy wszystkie karty będą zabezpieczone czipami" - mówi Remigiusz Kaszubski.

Reklama