Dziennik Gazeta Prawana logo

Czego młodzież nie wie o seksie

13 sierpnia 2008, 12:05
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Młode pokolenie ma katastrofalną wiedzę o życiu seksualnym, dojrzewaniu, antykoncepcji - to wniosek po telefonicznym dyżurze grupy wolontariuszy działających przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Edukatorzy seksualni Ponton (tak się nazwała ta grupa) relacjonują, że dziewczyny boją się, że zajdą w ciążę podczas miesiączki, a chłopaki są zaniepokojeni krzywizną swych penisów - pisze DZIENNIK.

Czy to prawda, że nie można zajść w ciążę podczas miesiączki? Mój chłopak wlał sobie płyn Ludwik do penisa, żeby był większy. Czy to zagraża mojemu zdrowiu? Czy podczas pierwszego razu trzeba się zabezpieczać, przecież błona dziewicza jest jak prezerwatywa? Czy jestem chory, bo mam wygiętego penisa? Czy seks od tyłu może negatywnie wpłynąć na menstruację - takie pytania zadawali młodzi ludzie dzwoniący lub wysyłający SMS-y do Wakacyjnego Pogotowia Pontonowego.

Często poruszaną przez młodzież kwestią jest też to, czy można odmówić seksu, gdy ktoś czuje, że nie jest jeszcze do niego gotowy. Albo czy dziewczyna może prosić partnera o zabezpieczenie w postaci prezerwatywy. Według ekspertów wielu nastolatków inicjację przechodzi tylko dlatego, że nie przywykło do rozmów o sprawach intymnych i wstydzi się powiedzieć "nie".

W domu rodzinnym to temat tabu i rodzice często odpowiedzialność za edukację seksualną zrzucają na szkołę. A w szkołach brakuje zajęć z wychowania do życia w rodzinie z prawdziwego zdarzenia. Potwierdza to 16-letnia Dorota, uczennica pierwszej klasy liceum w Gdańsku. "U mnie lekcję prowadził ksiądz, był nawet fajny, ale krępowaliśmy się zadawać mu pytania. Bo jak w ogóle rozmawiać z taką osobą o seksie?" - pyta nastolatka. Jak sama mówi, w szkole nie dowiedziała się praktycznie niczego.



"Bo pani od biologii często boi się użyć słowa penis czy pochwa, a jeśli zajęcia prowadzi ksiądz czy katecheta, to można posłuchać takich kwiatków jak to, że antykoncepcja powoduje raka, karmienie piersią zabezpiecza przed ciążą albo że homoseksualizm to dewiacja, którą można wyleczyć" - opowiada Aleksandra Osiek, psycholog, która w ramach wolontariatu kilka razy w miesiącu prowadzi na Mazowszu zajęcia dla młodzieży szkolnej.

Jej zdaniem dzieci są wręcz złaknione kontaktu z kimś, kto potraktuje je jak istoty myślące, a ich problemy poważnie. "Gdy mija pierwsze skrępowanie, to rozwiązuje się wręcz worek z pytaniami. Niektóre rzeczywiście pokazują, jak ogromne braki ma nasza młodzież. Ja odwiedzam szkoły w Warszawie i okolicach, aż strach pomyśleć, co dzieje się na prowincji" - dodaje Osiek.

Zdaniem ekspertów młodzi ludzie boją się mówić o seksie, dojrzewaniu i własnej cielesności swym najbliższym. Dobitnym tego przykładem jest SMS do Pontonu dziewczynki, która podczas badania u ginekologa dowiedziała się, że ma nadżerkę szyjki macicy. Zapytała więc, ile kosztuje operacja, bo chciałaby uzbierać całą kwotę i zrobić zabieg prywatnie, tak aby nie mówić o tym rodzicom.

"Nikt z tymi dziećmi nie rozmawia, wiedzę zdobywają od rówieśników, z pisemek młodzieżowych albo internetu" - twierdzi Anna Nikołajew, położna, która pod pontonowym telefonem przez tydzień trzy godziny dziennie odpowiadała średnio na 30 SMS-ów i rozwiewała wątpliwości kilku rozmówców, którzy odważyli się zadzwonić.

Nikołajew szczególnie zapamiętała pewną nastolatkę, która twierdziła, że została zgwałcona, ale nie zamierzała zawiadamiać o tym policji. "Interesowało ją jedynie, jak sprawić, aby jej chłopak się nie dowiedział i jak można wmówić mu, jeśli zajdzie w ciążę, że to jego dziecko. Zupełnie nie przyszło jej do głowy, że może być zarażona np. wirusem HIV" - opowiada edukatorka.

p



Pod numerem komórkowym: 0 507 832 741

Od 2 lipca do 31 sierpnia codziennie w godz. 18 - 21 dyżuruje przy telefonie komórkowym wolontariuszka lub wolontariusz z Pontonu, który odpowie na wasze pytania związane z dojrzewaniem, zdrowiem i antykoncepcją. Pytania można zadawać, dzwoniąc lub wysyłając SMS-y. Ponton zastrzega sobie prawo do nieudzielenia odpowiedzi, w przypadku gdy SMS-em przychodzi żart, wulgarna zaczepka albo pytanie nie dotyczy tematyki, którą się zajmuje.

p

Wywiad z Violettą Skrzypulec, wojewódzkim konsultantem do spraw seksuologii


: To dlatego, że rodzice nie mają czasu na rozmowy z dziećmi. Szwankuje też edukacja w szkole. O seksie nie powinna rozmawiać z uczniami np. pani od biologii, nawet dobrze przygotowana. Bo dzieci wstydzą się mówić o tak intymnych sprawach z osobą, z którą mają kontakt na innej płaszczyźnie.


Często dzieci, które oglądają pornografię w internecie, nawet uprawiają cyberseks, mogą nie mieć pojęcia o podstawowych sprawach, bo ani w sieci, ani w prasie nie znajdą odpowiedzi na swe pytania.


To też wiąże się z brakiem bliskości z rodzicami. Jeśli w życiu dziewczyny pojawia się osoba, która poświęca jej dużo czasu i zainteresowania, to ta boi się, że jeśli nie spełni oczekiwań tej osoby, utraci ją.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj