Dziennik Gazeta Prawana logo

Nauka jazdy łapie piratów drogowych

17 marca 2008, 23:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nauka jazdy łapie piratów drogowych
Inne
Kierowcy muszą uważać już nie tylko na fotoradary, patrole policji, kamery monitoringu, ale także na samochody egzaminacyjne na prawo jazdy - ostrzega DZIENNIK. W Białymstoku i Krakowie wyposażone w kamery "elki" rejestrują wyczyny piratów drogowych. Później nagrania trafiają do policji.

Jeśli drogówka uzna, że nagranie zarejestrowało łamanie przepisów karze kierowcę mandatem i punktami karnymi, a nawet kieruje sprawę do sądu. "To działanie zgodne z prawem. Każdy, kto zobaczy, że ktoś popełnia wykroczenie drogowe i nagra go na kamerę, może to zgłosić policji. Tym bardziej egzaminatorzy, którzy są profesjonalistami" - wyjaśnia kom. Krzysztof Dymura z małopolskiej drogówki.

Nowa metoda walki z piratami powstała przypadkiem. Na początku lutego w Białymstoku, jednego z egzaminatorów zdenerwowało zachowanie jadącego obok kierowcy. Pirat wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej, przejeżdżał na czerwonym świetle, wyprzedzał na przejściu dla pieszych. Egzaminator wszystko to nagrał kamerą, która standardowo służy do rejestrowania przebiegu egzaminu. Później Wojewódzki Ośrodek Egzaminacyjny przekazał nagranie policji.

Pirat trafił przed sąd, a białostocki komendant umówił się z szefem WORD, że egzaminatorzy będą odtąd przekazywać nagrania rażących przypadków łamania przepisów. Efekt? "Przez niespełna dwa miesiące tej współpracy przed sąd trafiło kilkunastu kierowców" - mówi kom. Dariusz Kędzior z białostockiej policji. "Dodatkowo wśród kierowców szybko rozeszła się wieść o naszej współpracy i teraz pilnują się, przejeżdżając obok <elek>. A że wyposażone w kamery samochody egzaminacyjne nie różnią się od aut szkół jazdy, kierowcy uważają na wszystkie pojazdy z tablicą <L> na dachu".

Białostoccy policjanci podkreślają, że współpraca z WORD-em ma jeszcze jedną zaletę - nic nie kosztuje, a jest znacznie skuteczniejsza od fotoradarów. "One rejestrują tylko przekraczanie prędkości, a kamery z <elek> nagrywają przypadki przejeżdżania na czerwonym świetle, wyprzedzania na przejściu dla pieszych, wymuszania pierwszeństwa i inne poważne wykroczenia" - wylicza Kędzior.

W ślady Białegostoku postanowił już pójść Kraków. "U nas codziennie jeździ ponad 20 samochodów egzaminacyjnych, w każdym są cztery kamery, które rejestrują nie tylko przebieg egzaminu, ale również to co się dzieje obok" - mówi Marek Dworak, zastępca dyrektora Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego, który właśnie rozpoczął współpracę z policją. "Czasami widzimy takie rzeczy, że włosy stają nam dęba".

Teraz do wspólnej walki z piratami przygotowują się już egzaminatorzy i policjanci z Bydgoszczy i Łodzi. W obu tych miastach trwają właśnie rozmowy policji i WORD-ów. "Skoro białostocki sposób przynosi poprawę bezpieczeństwa, na pewno sięgną po niego policjanci w innych miastach" - mówi nadkom. Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj