Juliusz Słowacki i Witold Gombrowicz są tylko we fragmentach. Twórczość Johanna Wolfganga Goethego jest przewidziana tylko w klasach z rozszerzonym programem nauczania języka polskiego, ponadto może być czytana jedynie we fragmentach.

Reklama

Co się zmieniło po konsultacjach społecznych? Urzędnicy z MEN dołączyli do dokumentu jedynie uzasadnienie, w którym tłumaczą, dlaczego pozostawili go w niezmienionym kształcie. Czytamy w projekcie, że nauczyciel polonista nie jest w stanie przymusić uczniów do czytania, gdyż jego autorytet jest osłabiony. Co decyduje o niewielkich możliwościach przerobienia lektury na lekcji? "Możliwości perswazyjne nauczyciela i możliwości egzekwowania lektury w sytuacji, gdy autorytet nauczyciela jest osłabiony; nauczyciel polonista nie jest jedynym autorytetem dla ucznia!" - piszą autorzy.

Ponadto czas ucznia i nauczyciela jest ograniczony, więc ograniczone są możliwości rzetelnego omówienia lektur na lekcji. To dlatego, jak piszą specjaliści MEN, niektóre szczególnie trudne lub obszerne dzieła, mogą być czytane we fragmentach. Autorzy dokumentu zastrzegają, że o wyborze autorów, których twórczości nie trzeba będzie czytać w całości, decydowała :pragmatyka dydaktyczna, a nie względy estetyczne lub ideologiczne:.

Kiedy w kwietniu opisaliśmy te plany minister Katrzyny Hall, wybitni humaniści ostro skrytykowali idee czytania lektur we fragmentach. Polonista i krytyk literacki Jarosław Klejnocki porównał wtedy ten pomysł do wąchania kwiatków przez maski gazowe. Te zamiary nie podobały się także politykom Platformy Obywatelskiej. Po tej krytyce wiceszef MEN Zbigniew Marciniak odpowiedzialny za reformę programową zapowiadał, że w ramach konsultacji na listę lektur zostaną naniesione poprawki.

Ich brak bardzo martwi Irenę Dzierzgowską, wiceminister edukacji w rządzie AWS - UW. "Żal. Wielki żal. Powinno się uczyć młodzież czytać całe dzieła, a nie fragmenty" - mówi Dzierzgowska. W podobnym tonie wypowiada się też posłanka Platformy, z wykształcenia polonistka, Iwona Śledzińska-Katarasińska. "Fragmenty, to są tylko fragmenty. A pewne rzeczy trzeba poznać od początku do końca" - mówi posłanka PO. I nie przekonuje jej argumentacja MEN, że nauczyciel polonista nie jest w stanie zmusić uczniów do czytania całych dzieł. "Idąc tym tropem, można dojść do absurdalnego wniosku, że nie da się zmusić uczniów do tego, żeby w ogóle uczyli się czegokolwiek" - mówi Śledzińska-Katarasińska.