Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąd żąda ekshumacji ofiar z Nangar Khel

11 października 2008, 00:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie masakry w Nangar Khel otrzymała praktycznie niewykonalne zadanie. Sąd Wojskowy w Warszawie zażądał od niej ekshumacji zwłok afgańskich cywilów - dowiedział się DZIENNIK. Wniosek komplikuje trwające od listopada postępowanie. Sunnicki islam bardzo negatywnie odnosi się do jakiegokolwiek grzebania przy zwłokach.

"Zadanie wyznaczone przez sąd jest praktycznie niewykonalne" - powiedział DZIENNIKOWI prof. Marek Dziekan, arabista i znawca islamu z Uniwersytetu Łódzkiego.

Według niego prawo muzułmańskie praktycznie nie dopuszcza jakichkolwiek czynności wobec zmarłych po zakopaniu ich w ziemi. Profesor Dziekan wyjaśnia, że w wyjątkowych sytuacjach można przeprowadzić sekcję zwłok na prośbę osoby, grupy osób bądź instytucji. Dotyczy to głównie spraw kryminalnych i karnych. Decyzję, czyli fatwę o dopuszczeniu do sekcji zwłok podejmuje specjalna rada uczonych muzułmańskich - ulemów.

Na przykład rodzina zabitego może zwrócić się do niej z takim zapytaniem, aby upewnić się, w jaki sposób sprawca zbrodni mógł jej dokonać. W opinii profesora trzeba założyć z góry, że prośba polskich władz nie będzie nawet rozpatrywana. W Afganistanie podobnie jak w Iraku Polacy traktowani są jako wrogowie i okupanci, którzy chcą wprowadzić tam porządki według zachodnich standardów. Jedyną szansą na wykopanie z ziemi ośmiorga zabitych Afgańczyków byłoby zrobienie tego siłą. To doprowadziłoby jednak do rozlewu krwi na skalę o wiele większą niż w Nangar Khel. "Pomysł ekshumacji Afgańczyków przez Polaków jest idiotyczny. Bardzo źle odebrano by, gdyby Europejczycy zaczęli wydobywać zwłoki muzułmanów" - mówi arabista prof. Janusz Danecki.

Także zdaniem ludzi związanych ze śledztwem wniosek sądu nie ma żadnych szans na realizację.

"Sędziowie chcą rzeczy nierealnych" - mówi DZIENNIKOWI anonimowy informator znający szczegóły śledztwa. "Ich błąd polega na tym, że wyobrażają sobie, iż na miejscu są równie komfortowe warunki jak w kraju" - dodaje.

Polscy żołnierze ostrzelali afgańską wioskę w sierpniu 2007 r. W wyniku zajścia zginęło 8 osób, w tym troje dzieci, zaś trzy kobiety zostały ciężko okaleczone.

Zarzuty w tej sprawie prokuratura wojskowa postawiła sześciu żołnierzom - chorążemu Andrzejowi O., plutonowemu Tomaszowi B., kapitanowi Olgierdowi C., podporucznikowi Łukaszowi B. i dwóm starszym szeregowym Jackowi J. i Robertowi B.

Całą szóstka oskarżona jest o ludobójstwo, za co grozi kara więzienia do dożywocia włącznie. Siódmy z żołnierz z tego oddziału, starszy szeregowy Damian L. oskarżony jest o nieuzasadniony atak na niebroniony obiekt cywilny. Górna granica kary wynosi 15 lat. Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy. Wszyscy twierdzą, że ostrzał niebronionego obiektu był efektem pomyłki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj