BARBARA SOWA: Pierwszy odcinek serialu nadawanego bez lektora i bez napisów oglądało więcej osób niż ten sam firm z polskim tłumaczeniem. Dziwi to Pana? Wszystkie największe stacje twierdzą uparcie, że firmy z napisami ściągają znacznie mniejszą widownię.
PIOTR BORYS, dyrektor programowy Tele 5: Właściwie nie. Przewidywałem, że ta wersja spodoba się bardziej. Obecnie niemal zniknęła bariera językowa, która kiedyś zupełnie zablokowałaby taki pomysł. Jeszcze kilka lat temu Polacy nie znali angielskiego. Teraz się to zmieniło. Te wyniki to jednak przywilej małej stacji - w ogólnopolskiej telewizji mogłoby się to nie powtórzyć.

Reklama

Dlaczego?
Bo widzowie nie mieli do tej pory szansy zaakceptować napisów i filmów w oryginalnej wersji. Nadal zapewne znacznie większa część widowni woli programy i filmy tłumaczone przez lektora.

To się jednak zmienia.
To prawda. Akcja DZIENNIKA propagująca oryginalne produkcje z napisami również się do tego przyczyniła.

Na emisji serialu "Seks na przedmieściach" eksperyment się zakończy?
Raczej nie. Jestem wielkim zwolennikiem pokazywania filmów bez lektora, w oryginalnej wersji. Oczywiście nie będziemy puszczać w oryginale całej naszej oferty, tylko prawdziwe rodzynki - produkcje w których bohaterowie mówią piękną, zrozumiałą angielszczyzną.