Tak radykalnie bym tego nie powiedział. Strategia ma być mapą drogową, która wyznaczy kierunki zaangażowania Polski.
W strategii jest bardzo wyraźnie napisane, że autoryzacja Rady Bezpieczeństwa ONZ "jest pożądana", ale nie jest konieczna. Strategia nie mówi, że Polska chciałaby
uczestniczyć wyłącznie w misjach, które taki mandat mają. To efekt dyskusji politycznej, która toczyła się w NATO w 1999 roku. Wówczas uznano, że taki mandat jest pożądany, ale nie jest
konieczny. Gdybyśmy chcieli uczestniczyć tylko w misjach, które mają mandat ONZ, mielibyśmy bardzo ograniczone pole manewru. Uzależnilibyśmy się w ten sposób od decyzji Rady Bezpieczeństwa,
ciała politycznego, którego decyzje niekoniecznie odzwierciedlają nasze interesy.
Zgodnie ze strategią naszym priorytetem będą misje NATO-wskie i Unii Europejskiej. Nie wykluczamy jednak udziału w misjach ONZ czy misjach organizowanych przez koalicje państw powstające ad
hoc.
Nie przesadzajmy. Polska jest średniej wielkości krajem, na kontynencie euroazjatyckim, jednym z 6 największych krajów UE. Nie rościmy sobie pretensji do tego aby być graczem globalnym, ale
mamy odpowiedzialność globalną.
W strategii nie ma mowy o korzyściach ekonomicznych, one są poza tym planem. Według mnie wszystkie misje, w których obecnie jest polskie wojsko, przynoszą korzyści, łącznie z misjami w
Libanie, na Wzgórzach Golan, oraz tą najbardziej egzotyczną - w Czadzie. Ta ostatnia pokazuje, że Polska nie jest bezduszna, że troszczy się o ludzi, których najbliżsi zostali pomordowani w
Darfurze.
Dodatkowe śmigłowce i wozy dostanie do końca 2009 roku. Gdyby porównać sprzęt jaki wojsko miało rok temu z tym, który ma teraz, to jest to kolosalny postęp.
Najpierw musimy przyjąć strategię. Być może zmniejszymy nasze zaangażowanie w operacji w Czadzie i Libanie o około 300 żołnierzy.
W styczniu robimy przegląd skuteczności naszego kontyngentu w Afganistanie po 3 miesiącach od jego koncentracji w prowincji Ghazni. Po tej ocenie rząd będzie decydował, czy pozostawić
zaangażowanie na obecnym poziomie czy też - jak mówią eksperci - zwiększyć je o od 400 do 600 żołnierzy. Są eksperci którzy mówią, że o tyle powinien być zwiększony kontyngent i
osiągnąć liczebność 2000 - 2200 żołnierzy.