Pomysł nie jest do końca oryginalny, bo Francuzi od dawna dają "Mariannie”, czyli symbolowi rewolucji, twarze znanch rodaczek. Jej wizerunek zmienia się raz na dziesięć lat. Dotąd miała twarz m.in Brigitte Bardot, Catherine Denevue czy Laetitii Casty.
p
Przede wszystkim byłam bardzo mile zaskoczona. Zadzwonił do mnie Piotr Metz z wiadomością, że zostałam syrenką i zapytał, czy się na to zgadzam. Powiedziałam, że
oczywiście. To miłe wyróżnienie.
To się wiąże z przebraniem, więc chodziło o to, czy się przebiorę. Nie wiedziałam, że sesja fotograficzna będzie tak uciążliwa. Musiałam też założyć ogon, a tego nie dało się
zrobić w pozycji stojącej. Musiałam leżeć.
Nie, ogon, tarcza i miecz są z gąbki, na którą naklejone są, po dziennikarsku, gazety.
Naprawdę? Kandydował? Nie wiedziałam. Ale trudno się dziwić, że przegrał. W końcu ja jestem warszawianką, a on pochodzi z lubelszczyzny. Czy ktoś sobie wyobraża syrenkę z Biłgoraja?
Nic o tym nie wiem. Obowiązkowo wciągałam już ogon. Ale może za rok będę musiała przekazać tarczę i miecz następnej syrence?
Nie spodziewałam się zwłaszcza tego, że tak mnie docenią czytelnicy "Machiny". To takie popkulturowe pismo zajmujące się głównie muzyką, a okazało się że jego
czytelnicy wolą od artystów Monikę Olejnik. To bardzo miłe!
*Monika Olejnik. Przez lata dziennikarka III programu Polskiego Radia. Ostatnio zadaje dociekliwe pytania politykom codziennie rano w "Gościu Radiu ZET" i o godzinie 20 w "Kropce nad i” emitowanej w TVN24.