Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajne działania rządu ws. porwanego Polaka

4 lutego 2009, 13:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Schetyna
Schetyna/Inne
Jest coraz mniej czasu na uratowanie Piotra Stańczaka porwanego w Pakistanie przez talibów. Dziś mija termin ultimatum, jakie postawili porywacze, grożąc wykonaniem wyroku śmierci. "Robimy wszystko co w naszej mocy, żeby szczęśliwie wyjaśnić sprawę Polaka porwanego w Pakistanie" - zapewnia wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna.

Wczoraj w radiowym wywiadzie w przejmujących słowach zwróciła się z apelem do polskich władz była partnerka porwanego inżyniera, matka jego dziecka - Dorota Bartula. "To jest obywatel polski. Obojętnie gdzie by był na świecie, rząd powinien zrobić wszystko, by mu pomóc" - mówiła w pierwszym publicznym wystąpieniu od chwili porwania. "To krzyk rozpaczy. Mój i mojego dziecka" - powiedziała.

Dziś odpowiedział wicepremier Schetyna. "Wierzę głęboko, że wszystko skończy się dobrze. Robimy wszystko co w naszej mocy" - mówił po południu. Dodał, że działania podejmowane w sprawie Polaka są tajne i "nie można o nich mówić na konferencjach prasowych".

Porywacze Piotra Stańczaka, pracownika firmy Geofizyka Kraków, ogłosili w ubiegłym tygodniu, że zabiją go, jeżeli do środowego wieczora rząd nie spełni ich postulatów i nie uwolni z więzień ich towarzyszy. Do porwania przyznaje się organizacja Tehrik-e-Taleban, zbrojne ugrupowanie północnopakistańskich plemion, na którego czele stoi miejscowy watażka Beitullah Mehsud.

Przez cały wtorek polskie władze nie ujawniły żadnej informacji dającej nadzieję na uwolnienie inżyniera. Tymczasem w Pakistanie nadal jest niespokojnie. Porywacze uprowadzili kolejnego obcokrajowca, szefa lokalnego biura jednej z agend ONZ. Amerykanin John Solecki, szef biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) w stolicy pakistańskiego Beludżystanu - mieście Kweta, został porwany wczoraj w bardzo podobnych okolicznościach jak Stańczak.

Przypomnijmy: obu zaatakowali uzbrojeni sprawcy, w obu przypadkach zginęli ich kierowcy, obaj zostali uprowadzeni w nieznanym kierunku. Do porwania Amerykanina na razie nikt się nie przyznał. "Nie możemy wykluczyć, że to talibowie" - powiedział przedstawiciel miejscowej policji Wazir Khan Nasir. Agencja Reuters podlicza, że w rękach pakistańskich ugrupowań - obok Polaka i Amerykanina - znajduje się jeden chiński inżynier, oraz trójka dyplomatów - dwóch Afgańczyków i Irańczyk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj