Dotychczas poradnie mogli prowadzić lekarze bez specjalizacji, pod warunkiem, że byli w trakcie robienia specjalizacji lub mieli wieloletni staż pracy. Ale od tego roku fundusz podniósł poprzeczkę. "Teraz, jeśli l" - mówi Witold Strobel, rzecznik Instytutu Matki i Dziecka.
>>>Szpitale nie mają pieniędzy
Okazało się, że wymagania NFZ są zbyt restrykcyjne. "Część naszych lekarzy ich nie spełnia. Jeśli fundusz będzie twardo trzymał się tych kryteriów, , bo nie mamy kadry" - mówi Witold Strobel "Najpierw ogłosimy konkursy dla specjalistów, ale nie spodziewamy się dużego odzewu, bo tych brakuje" - dodaje.
Obie poradnie mają pod opieką . Co się z nimi stanie, jeśli przestaną przyjmować? "Pacjenci będą musieli szukać pomocy gdzie indziej" - mówi rzecznik IMiD. Wymagania NFZ są trudne do spełnienia, bo trudna jest droga do specjalizacji. "Czasami zajmuje nawet 10 lat. " - mówi Witold Strobel.
>>>NFZ płaci za połowę śmierci w hospicjum
Pół roku temu Lekarka, która ją prowadziła, została ordynatorem na oddziale dermatologii dziecięcej w Szpitalu Międzyleskim, który zaproponował lepsze warunki. Mimo to instytut nie wykreślił poradni z rejestru, bo wciąż liczy, że dermatolog dziecięcy się znajdzie. Ale teraz podobny los mogą podzielić inne poradnie w Instytucie Matki i Dziecka. Problem braku specjalistów dotyka większość szpitali pediatrycznych. Zmaga się z nim także Centrum Zdrowia Dziecka.
"Dotyczy to głównie rehabilitacji i endokrynologii. Lekarzy ze specjalizacją przenosimy z kliniki do poradni i jakoś sobie radzimy. Na razie nie musimy jeszcze ograniczać przyjęć" - mówi dyrektor placówki Maciej Piróg. "" - dodaje.
Dyrektor centrum ma na głowie jeszcze jeden problem, bo NFZ kwestionuje harmonogram przyjęć.
"Jeśli specjalista z poradni kardiologicznej zachoruje, zastępuje go inny lekarz. Ale funduszowi nie zgadzają się dni i nazwiska i nie płaci za zastępstwa" - mówi Maciej Piróg. "Taka sytuacja jest od stycznia. Poradnie przyjmują codziennie kilkuset pacjentów. Trudno policzyć, ile pieniędzy straciliśmy" - dodaje.
>>>Będzie mniej pieniędzy na leczenie
Dyrektorzy placówek mówią, że wymagania NFZ w naszych warunkach są nie do zrealizowania, bo nie ma wystarczającej liczby specjalistów. Jej ukończenie, zwłaszcza z pediatrii, jest trudne i młodzi lekarze nie chcą się specjalizować, a starzy odchodzą na emerytury. W efekcie brakuje pediatrów, neonatologów, anestezjologów dziecięcych. Z drugiej strony w zeszłym roku . Specjalistów wciąż kształcimy zbyt mało. Problem będzie się zaostrzał, jeśli nie zmienią się przepisy i nie ułatwimy młodym zrobienia specjalizacji - alarmują lekarze.
. "Lekarze bez ukończonej specjalizacji nie mogą prowadzić poradni, ale mogą przecież w niej pracować. Poradnia kardiologiczna nie może działać bez kardiologa, nie tego oczekują pacjenci" - tłumaczy Edyta Grabowska-Woźniak, rzeczniczka NFZ. "To przecież instytuty chwalą się wysokospecjalistyczną kadrą, więc w poradni musi być lekarz ze specjalizacją. Poza tym wymagania dla lekarzy ustala nadzór specjalistyczny, czyli krajowi konsultanci z poszczególnych dziedzin medycyny" - dodaje Edyta Grabowska-Woźniak.
p
- tyle trwa zrobienie specjalizacji z pediatrii i neonatologii
- tyle lat ma międzyleskie Centrum Zdrowia Dziecka
- tylu pacjentów mają pod opieką poradnie kardiologii i gastroenterologii w Instytucie Matki i Dziecka, w tym ponad 2,6 tys. dzieci
- tylu porad udzieliły w zeszłym roku obie poradnie
- tylu lekarzy przejdzie na emeryturę w ciągu najbliższych kilku lat