Podczas powodzi w stanie Północna Dakota farmer Chad Skrettenberg uratował przed potopieniem wszystkie swoje cielaki: wynosił je na własnych ramionach, jednego po drugim z obory zalanej lodowatą, sięgającą po pas wodą.
"Nie wiem skąd wziąłem tyle siły" - mówi właściciel zwierząt. - . Farma Skrettenbergów leży niedaleko rzeki Heart, o której sam farmer mówi, że w lecie woda sięga tam zaledwie kolan. Jednak trzy dni temu rzeka wylała w nocy i omal nie potopiła całego stada. Ojciec Chada - Loren - próbował przewieźć cielaki w bezpieczne miejsce samochodem terenowym, ale błyskawicznie podnosząca się woda zalała silnik. Wtedy Chad postanowił wynosić zwierzęta pojedynczo. Zwierzęta ważyły od 36 do 54 kg. Gospodarz wynosił je po kolei na wniesienie oddalone od obory o parę metrów, tam były bezpieczne. Po wszystkim powiedział dziennikarzowi: "Kiedy je wyciągałem z wody, żałowałem, że już tak wyrosły..."
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|