MAREK OBERSZTYN*: . W przypadku bólów głowy, jeśli ich przyczyną nie jest np. guz, aparatura nic nie wykryje. Dlatego tak często trafiają do mnie pacjenci, którym kolejni specjaliści robili kompleksowe badania, a potem powiedzieli: przecież nic panu/pani nie jest, to zwykły ból głowy, od tego się nie umiera.
Z pewnością są często niewłaściwie diagnozowane. Ból napięciowy to nie to samo co migrena, zdarzają się też bóle mieszane. Na migrenę można zaaplikować leki, ale sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, jeśli chodzi o ból napięciowy, tam potrzeba też psychoterapii. Obecnie ok. 80 proc. pacjentów, którzy się zgłaszają do mojego gabinetu, cierpi właśnie na nie. Żartobliwie dzielę te bóle na trzy grupy: przedmałżeńskie, małżeńskie i kredytowe.
Tak. I liczba osób, które na problemy reagują bólem głowy, będzie rosnąć. Niedawno leczyłem pacjentkę, która cierpiała tak bardzo, że dyżurujący w szpitalu , sztywniał jej kark, wręcz mdlała z bólu. Punkcja nic nie wykazała, ale następnego dnia o. Kobieta wiedziała, że jeśli tego nie zrobi, to sama straci pracę, a i tak będą zwolnienia. Bólem zareagowała na tę trudną sytuację. Oczywiście, aby uzyskać te informacje, trzeba było czasu...
Niestety tak. Jak rozmawiać z pacjentem, skoro na jedną wizytę lekarz ma kwadrans? . Mam świadomość, że ledwo pacjent wejdzie do gabinetu, a zaraz zapuka kolejny.
Niestety, nie. Studenci nie uczą się na medycynie psychoterapii. Dlatego Wolą przepisywać mu kolejne leki. Sam zaczynałem jako farmakolog, a potem zobaczyłem, że to o wiele za mało, dlatego zacząłem się doszkalać z innych technik leczenia bólu: psychoterapii, metod relaksacyjnych, akupresury. Oczywiście nadal wykonuję pacjentom blokady przeciwbólowe i daję leki. Ale zaczynam od rozmowy.
*dr Marek Obersztyn jest neurologiem i ekspertem od bólów głowy, pracuje w warszawskim Instytucie Psychiatrii i Neurologii