Dziennik Gazeta Prawana logo

CBA nie oszczędza. Wozi żony limuzynami

10 kwietnia 2009, 16:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
CBA nie oszczędza. Wozi żony limuzynami
Inne
Kryzys i desperackie poszukiwanie oszczędności omijają Centralne Biuro Antykorupcyjne. Agenci mają do dyspozycji kilkadziesiąt aut służbowych. Bogato wyposażone toyoty avensis służą ich żonom do robienia zakupów, wożenia dzieci do szkół bądź wyjazdów na urlopy - ustalił DZIENNIK.

Sytuacja w CBA jest wyjątkowa. Jak ustaliliśmy, w innych służbach - policji, straży granicznej, BOR i ABW - trwają radykalne cięcia kosztów. "Jego biuro dziennie łapie tylu bandytów co całe CBA w miesiąc. Są wśród nich mordercy, bossowie zorganizowanych grup przestępczych oraz wpływowi biznesmeni" - mówi nasz rozmówca z resortu spraw wewnętrznych.

>>> CBA: Nie straciliśmy 100 tysięcy złotych

Oficjalnie trudno ustalić, ilu dokładnie osobom ono się należy, gdyż szczegóły struktury CBA są utajnione.

"Ścisłe kierownictwo miało wybór: auto ze służbowym kierowcą, ale tylko w godzinach pracy, albo auto na stałe do dyspozycji, ale sami będą prowadzić. Większość właśnie tak wybrała" - mówi DZIENNIKOWI były funkcjonariusz CBA. Wielu z nich przyjeżdża do pracy z fotelikami dziecięcymi. Również szeregowi agenci mają szansę na służbowe auto. Kosztuje ich to zaledwie od 100 do 200 złotych miesięcznie.

>>>Zobacz, jak CBA walczy z ministerstwem

" Jakie to są auta? Najczęściej nowiutkie toyoty avensis lub volkswageny passaty. Często w wersji rodzinnej, czyli przestronne kombi z bogatym wyposażeniem.

>>>Byli komendanci dostają mieszkania za darmo

"To była rutynowa kontrola drogowa. Auto było zarejestrowane na CBA. Po prostu jechała nim na zakupy" - usłyszeliśmy od oficera stołecznej policji. Rok temu inny z agentów CBA pojechał służbową toyotą na wakacje nad polskim morzem.

Policjanci przez kilkanaście dni intensywnie poszukiwali sprawcy. I to właśnie policjantów takie praktyki szczególnie oburzają.

W poszukiwaniu oszczędności muszą wykręcać żarówki, mają zakaz używania czajników do gotowania wody. Radiowozy zaś, którymi patrolują miasta, mają wyznaczone limity kilometrów: od 15 do 30 dziennie! Teraz mają do nich prawo jedynie komendanci.

"Nawet dyrektorzy Centralnego Biura Śledczego, które zamyka rocznie dwa tysiące gangsterów, czy Biura Spraw Wewnętrznych ścigającego skorumpowanych policjantów jeżdżą do pracy i wracają komunikacją miejską. - mówi nasz rozmówca z centrali policji.

Podobnie sam komendant główny policji generał Andrzej Matejuk, który pochodzi z Wrocławia, jeździ do domu prywatnym autem. Funkcjonariusze drogówki nie poznali go i wlepili mu mandat w wysokości 300 złotych.

"Dokładnie takie same rygorystyczne zasady korzystania z aut panują w Straży Granicznej i Biurze Ochrony Rządu. - mówią nasi rozmówcy z resortu spraw wewnętrznych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj