Nie, nie! W każdym razie nie do takiej, jaką opisywał ten uczeń, z którym rozmawiał DZIENNIK.
Oczywiście, że nie. Jestem mocno zdumiona tym, co mówił ten uczeń. Snobuje się dzieciak na kubek i drogiego fryzjera.
Trochę. Ale on imponuje tylko sam sobie. Ten chłopak mówi przecież, że kubek nie imponuje też naszym nauczycielom, bo nie poznają się na tego typu lansie. I dobrze. Elita i prestiż? Większość naszej szkolnej społeczności pojmuje te słowa inaczej. Naszym uczniom zależy na tym, by błyszczeć intelektem, a nie kubkiem do kawy.
Na sto procent, jeśli chodzi o liceum. Ten nastolatek jest z naszego gimnazjum, a tu młodzież jeszcze poszukuje wzorców. Są młodzi mają do tego prawo. Pokazujemy im wzorce innych typów elit. Promujemy uczniów, którzy stawiają na mądrość i dbają o własny rozwój.
Pochwałą, uznaniem nauczycieli i rady rodziców. Mamy podobne zdanie na temat wychowania młodych ludzi.
Niemożliwie, wywodzą się przecież z rodzin, które wyznają inne wartości.
Nie wiem, w jaki sposób to robi, bo za wycieczkę płacą rodzice, często robią przelew przez internet, uczniowie raczej nie wiedzą, kto zapłacił w całości, a kto na raty. Może te różnice w zamożności widać już na samej wycieczce, kiedy można zobaczyć, kto i co kupuje? Nie wiem. W szkole unikamy takich sytuacji, w których byłoby widać różnice materialne uczniów. Nie uczymy ich materializmu.
Nie można u nas lansować się ubraniem, bo uczniowie noszą elegancki jednolity strój. Można było od tego odejść, ale myśmy zostali, bo uczniowie schludnie i ładnie w nim wyglądają. I nie chodzi tu o żadne wymyślone mundurki. Są zwykłe, porządne i uniemożliwiają rewię mody.
W Staszicu panuje wypracowany przez lata styl. Jest on bardzo chętnie przyjmowany przez licealistów, a oni mają wpływ wychowawczy na gimnazjalistów. To styl dobrego wychowania, snobowanie się na mądrość i wysoką kulturę osobistą. Nawet absolwenci o tym mówią z sentymentem. Przywiązujemy do tego dużą wagę. U nas snobowanie się kubkiem kompromituje. Dlatego jestem tak zdumiona tym, co mówi ten nasz młody człowiek. On wymaga pedagogicznej szczególnej troski. Przyjmuje taką wystudiowaną pozę, bo jeszcze szuka swego stylu. Dla nas nauczycieli to duże wyzwanie, żeby do takich jak on młodych ludzi dotrzeć. Mamy szczęście, że taka postawa nie jest u nas normą.
Jeśli już to w mniejszości. To, co mówi ten chłopak, to dla nas sygnał, że należy skorygować plany wychowawcze. Jeżeli jest niebezpieczeństwo, że młodzież uważa materializm za podstawową wartość, to mamy jeszcze dużo do zrobienia.
Nie ma nawet prób takich zachowań. Może ten chłopiec miał kubek od Starbucksa, ale na lekcjach musiał go trzymać w torbie.
*Regina Lewkowicz jest dyrektorką Liceum i Gimnazjum im. Stanisława Staszica w Warszawie