Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga Mistrzów sprzedana

20 maja 2009, 20:01
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
ITI za trzyletnie prawa do pokazywania piłkarskiej Ligi Mistrzów zapłaci europejskiej federacji rekordową sumę 48 milinów euro - dowiedział się DZIENNIK. Przy kwocie, którą medialny gigant musiał na nie wydać trzy lata temu (13,5 mln euro), oznacza to wzrost o blisko czterysta procent.

Dla UEFA, która handluje prawami telewizyjnymi, Polska stała się prawdziwą ziemią obiecaną. Według informacji DZIENNIKA .

>>>TVN stracił dziesiątki milionów złotych

Podobnie jak do tej pory Liga Mistrzów będzie podzielona na dwie stacje. Cały pakiet na pokazywanie meczów w paśmie kodowanym wykupi platforma n, należąca do koncern ITI i TVN. Z kolei Polsat, a nie jak do tej pory TVP, pokaże wybrany przez siebie mecz na żywo, drugi z retransmisji późną nocą i magazyn ze skrótami pozostałych spotkań. Zyska też prawo do meczów polskiej drużyny, jeśli uda się jej awansować do rozgrywek.

"Deal done" - informacja tej treści wpłynęła wczoraj z UEFA do Polsatu, ale w ITI wciąż czekają na potwierdzenie nowego rozdania. Decyzja UEFA w tej sprawie ma być ogłoszona jeszcze w tym tygodniu. Według naszych ustaleń walka polskich stacji o Ligę Mistrzów była nie mniej zacięta niż same mecze tych rozgrywek. Licytacja podczas przetargu była tak intensywna, że potrzebne były aż trzy dogrywki.

Pierwsze oferty oscylowały w granicach 25 milionów euro. Następnie stawki poszybowały w górę o kolejne dziesięć. Przed decydującym starciem wycofała się TVP. Najprawdopodobniej ludzie Piotra Farfała nie byli w stanie dotrzymać kroku konkurencji, bo wykrwawili się niedawno, wygrywając rywalizację o Euro 2012. Wydali wówczas 20 milionów euro. Właśnie liczba platform cyfrowych, jakie funkcjonują w Polsce, sprawia, że cena idzie w górę. U nas są trzy, a w większości krajów europejskich nie ma ich w ogóle!

Dla UEFA to komfortowa sytuacja, bo w innych, i to znacznie bogatszych krajach nie ma kto podbijać stawki. Do takich państw jak Grecja czy Turcja produkt trafia nawet za 5 mln euro, ale tamtejsze stacje mogą na nim znacznie więcej zarobić. Ich kluby grają w Lidze Mistrzów systematycznie. Oglądalność jest większa, a zatem zyski również. , ale te pieniądze w dużej części i tak trafiają do nich z powrotem dzięki udziałowi i sukcesom ich drużyn w rozgrywkach. Polska takich sukcesów nie ma, ale ma za to szósty co do wielkości rynek telewizyjny w Europie.

Tajemnicą poliszynela jest, że właściciele polskich platform rozmawiają na temat połączenia i zapewne w końcu ono nastąpi. Podczas negocjacji niezwykle istotne jest jednak, aby siadać do stołu, mając mocne karty. Chęć ich posiadania była jednym z motywów, które skłoniły ITI do aż tak wielkiego finansowego szaleństwa. Gdyby koncern Waltera stracił Ligę Mistrzów, program nSport straciłby rację bytu, a wraz z nim mogłaby zatonąć cała platforma n. Utrata abonentów to ostatnia rzecz, na jaką platforma n mogłaby sobie pozwolić. Jest trzecim graczem na rynku i pozostaje daleko w tyle za konkurencją. Obecnie ma 755 tysięcy abonentów (nie wiadomo, ilu z nich ma wykupiony pakiet sportowy), czyli pond pięć razy mniej niż lider - Cyfrowy Polsat. I wciąż nie przynosi zysków. Pierwszy kwartał 2009 roku „n-ka” zakończyła z 32-milionową stratą.

- mówi Janusz Basałaj, szef Orange Sport, który odpadł z przetargu. Dlatego właściciele stacji zagrali jak o życie i omal się nie wykrwawili. Od wielu miesięcy nSport przygotowywał się do tej rozgrywki. W studiach telewizyjnych stacji do południa nie nagrywano żadnych programów. Okrojono też stawki dla gości programów publicystycznych. Kamery nie wyjeżdżały na miasto tak często jak wcześniej. Wszystkie te niby-drobne oszczędności czynione były w jednym celu - wygrania wyścigu o Champions League.

Wtajemniczeni twierdzą jednak, że nie ma możliwości, by ta inwestycja nie spowodowała dalszych cięć w koncernie. Mogą one dotyczyć m.in jednego z kandydatów do mistrzostwa Polski - Legii Warszawa, której ITI jest właścicielem. Dyrektor sportowy klubu Mirosław Trzeciak już zapowiedział, że w tym roku drużyna nie zostanie wzmocniona żadnym piłkarzem, za którego transfer trzeba zapłacić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj