Oczywiście, jestem czynnym rowerzystą. Rowerami jeździ też cała moja rodzina.
Nie, bo zakazuje tego prawo. Ale przyznaję, że z przyjemnością po długiej, męczącej jeździe wypiłbym sobie jedno zimne piwko i dalej wsiadł na rower bez obawy, że poniosę za to jakieś konsekwencje.
Jadąc polną drogą? Wszystko sprowadza się do tego, gdzie się jeździ...
Widzę, że pani koniecznie chce sprowokować mnie do żartów, a ja naprawdę złożyłem poważną interpelację. Uważam, że takie samo traktowanie pijanego rowerzysty i kierowcy jest niesłuszne. Proszę spojrzeć, czym zawalone są sądy dwudziestoczterogodzinne: właściwie tylko sprawami pijanych rowerzystów.
>>>Zobacz, o co chodzi rowerzystom
Wystarczy przejść się obok pubów i ogródków piwnych. Siedzi tam mnóstwo ludzi, szanowanych i porządnych, którzy po jednym piwku wsiadają potem na rower.
Patrzmy na to realnie – rower stwarza mniejsze zagrożenie dla ruchu niż samochód.
Rozumując w ten sposób, wszystko można usprawiedliwić. Ja w żadnym wypadku nie namawiam nikogo do jazdy po pijanemu ani rowerem, ani samochodem. Uważam jedynie, że traktowanie nietrzeźwego rowerzysty, który jechał polną drogą, tak samo jak nietrzeźwego kierowcy, który jechał ruchliwą ulicą, nie jest w porządku. Trzeba tak zmienić przepisy, aby kara była proporcjonalna co do popełnionego czynu.