Poparcie otrzymali też z najmniej oczekiwanej strony: .
”. To paranoja” - wspomina wydarzenia sprzed czterech lat 34-letni Paweł z Warszawy. I on, i kolega musieli zapłacić 1 tys. zł grzywny, dostali też zakaz prowadzenia pojazdów przez rok. ”To niesprawiedliwe” ocenia dziś Paweł. Jego samego najbardziej zabolało to, że trafił do sądowego rejestru skazanych.
Takich jak on jest w Polsce więcej. . W 2007 r. skazano 52 tys. osób, a rok wcześniej 72 tys. Wprawdzie większość z nich dostała wyroki w zawieszeniu, jednak nie wszyscy mieli tyle szczęścia. .
. Na razie czekają na odpowiedź na interpelacje poselskie, jakie w resortach sprawiedliwości i infrastruktury złożyli trzej posłowie
z PO i jeden z SLD. Jeśli odpowiedź będzie negatywna, rozpoczną wielką akcję zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy.
Przyjdzie im to tym łatwiej, że w każdym większym mieście co miesiąc zbiera się tzw. masa krytyczna, czyli kilkutysięczna kawalkada cyklistów, która przejeżdża przez główne ulice, by
przypomnieć władzom o niespełnionych obietnicach budowy ścieżek rowerowych. ”. Zmienimy bubel
prawny, który pozwala na skazanie na karę więzienia kogoś, kto wypił jedno piwo i jechał chodnikiem, nikomu nie robiąc krzywdy” - zapowiada Paweł.
mają bardzo konkretne postulaty: . Chcą też, by
), i żeby to sąd decydował, komu dać zakaz prowadzenia pojazdów. ”Nie
chcemy, by pijani rowerzyści byli całkowicie bezkarni, ale nie mogą być karani aż tak surowo jak teraz. Większość z nich nie jeździ zresztą po ulicach” - przekonuje Grzegorz Borek
ze stowarzyszenia MTB Kielce, które prowadzi akcję zbierania podpisów pod obywatelskim projektem.
. A liczba procesów i skazanych jest nieadekwatna do zagrożeń” - mówi. Gorąco popierają go partyjni koledzy Krzysztof Tyszkiewicz i Radosław Witkowski oraz Sławomir Kopyciński z SLD.