To wypadek jakich w Polsce wiele, ale tym razem za kółkiem siedział ksiądz. W połowie lipca na jednym ze skrzyżowań w Nowej Soli . Widziała to wracająca z pracy strażniczka miejska. "Kierujący pojazdem zatrzymał się, a gdy zobaczył chłopaka leżącego przy rowerze, . Podbiegłam w kierunku pojazdu, dając kierującemu znak do zatrzymania się, jednak kierowca odjechał, " - napisała funkcjonariuszka w notatce służbowej.
Na podstawie spisanych przez nią numerów rejestracyjnych ustalono, że auto należy do Edward Kornausa, emerytowanego księdza miejscowej parafii pw. św. Józefa Rzemieślnika. Duchowny przyznaje, że brał udział w wypadku, ale podaje inną wersję wydarzeń. Jego zdaniem to rowerzysta wjechał w samochód, a potem uciekł z miejsca wypadku. " (rowerzysta - red. ), wjechał mi pod maskę. Ja się zatrzymałem, stanąłem, otworzyłem drzwi i mówię: <<Co się stało>>. Nic się nie odezwał, " - opowiada ksiądz w rozmowie z "Tygodnikiem Krąg".
Rowerzyście nic się nie stało, więc skończyło się na mandacie dla księdza. Jego przyjęcie go przez duchownego . Na to nie godzą się parafianie. Wierni dzwonią do lokalnych mediów i twierdzą, że policja i strażniczka miejska kłamie.