"Zaczęło się od słynnej brytyjskiej modelki Twiggy. Założyła mini i wtedy w Polsce zaczął się szał" - opowiada posłanka SLD Joanna Senyszyn. Ona sama oprócz modnej minispódniczki nosiła także w tym czasie niezwykle seksowne miniszorty. Posłanka wspomina, że w tym czasie zgrabne studentki były odpytywane przez wykładowców o wiele częściej niż inne.
Nie wszyscy byli jednak tak wyrozumiali dla nowej mody. Mirosława Kuś, ekspedientka z Zachodniopomorskiego mówi, że do czasu ukończenia podstawówki nie odważyła się założyć kusej spódniczki.
Halinie Rajskiej z Bydgoszczy ojciec zabronił paradowania w - jak mówił - nieprzyzwoicie krótkich szmatkach. "Pakowałam więc spódniczkę do torby i biegłam do przyjaciółki, żeby się w nią przebrać" - śmieje się 55-letnia dziś kobieta.
Nowa moda szczególnie podobała się mężczyznom. Nie byli oni jednak całkiem bezkrytyczni w podziwianiu odsłoniętych nóg.