Druzgocący wskazuje wyraźnie - jesteśmy pod tym względem w europejskim ogonie - . "Wszystkiemu winna " - mówią eksperci.
ERBT, pozarządowa organizacja działająca na rzecz zmniejszenia liczby wypadków samochodowych, wyliczyła, że . To 15 tysięcy mniej niż w 2001 roku. W ciągu tych siedmiu lat w Luksemburgu, Francji czy Hiszpanii liczba śmiertelnych ofiar spadła prawie o połowę. Ponad 20-proc. spadki odnotowano też na Litwie, w Czechach czy na Węgrzech.
>>>Długi weekend to masakra na naszych drogach
W Polsce krzywa śmierci na drogach ani drgnęła. Jak tłumaczą eksperci to niechlubne osiągnięcie? Po pierwsze lawinowo rosnącą liczbą aut: w 2000 roku jeździło ich 14 mln, a w 2008 już 20 mln. A większy ruch to zwiększone prawdopodobieństwo wypadku.
"Problemem jest jednak liczba śmierci na drogach. A ich przyczyną jest prędkość. . Pewnie to efekt szybkiego zmienienia malucha na stare bmw" - wyjaśnia . Podobne głosy można usłyszeć w wydziale ruchu drogowego Komendy Głównej Policji. "Brak wyobraźni, zbyt duża prędkość" - wylicza młodszy inspektor Marek Kąkolewski.
Przedstawiciele europejskich państw, którym udało się zmniejszyć liczbę śmiertelnych ofiar, mówią wprost: . "Kierowca, u którego podczas kontroli zostanie wykryta minimalna dawka alkoholu trafia na mocy administracyjnego wyroku na 10-15 dni do więzienia. To działa na wyobraźnię" - mówi Aldis Lama z łotewskiego Instytutu Bezpieczeństwa Drogowego.
Pere Navarro z hiszpańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych dodaje, że w ich kraju sytuację poprawiła nowelizacja kodeksu karnego. - tłumaczy Navarro.
Jak poprawić sytuację w Polsce? Sejm uchwalił pakiet zmian w prawie o ruchu drogowym. . Za przekroczenie prędkości będą grozić wyższe niż dotychczas kary finansowe.