Dziennik Gazeta Prawana logo

Prywatny lekarz drogi, ale poszukiwany

22 lipca 2009, 20:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Prywatny lekarz drogi, ale poszukiwany
Inne
Polacy najwyraźniej mają dość publicznej służby zdrowia, bo w ostatnich latach niemal na masową skalę wykupują abonamenty w prywatnych klinikach oraz ubezpieczenia zdrowotne. Z dodatkowych pakietów medycznych korzysta już ponad 2 miliony osób.

Eksperci nie mają wątpliwości: . W konsumenckim rankingu stworzonym przez niezależnych ekspertów z Brukseli zajęliśmy w ubiegłym roku odległe 25. miejsce wśród 31 ocenianych państw.

Te niedomagania widać zresztą na każdym kroku. Polacy stoją w kolejkach do specjalistów, miesiącami czekają na zlecone badania i mają mocno utrudniony dostęp do nowoczesnych leków oraz sprzętu diagnostycznego. ”Dlatego . Chcą być leczeni szybko i bez łaski. Przestali wierzyć, że mogą liczyć na państwo” - mówi Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha.

54-letnia Ewa Świeboda z małej miejscowości pod Szczecinem, cierpiąca na silny ból kręgosłupa, na pomoc czekała kilka miesięcy. Najpierw miesiąc w kolejce do neurologa, który dał jej skierowanie na prześwietlenie, a potem kolejne trzy na drugą wizytę. ”Sztywniały mi ręce i nogi, bardzo cierpiałam, ale nie było mnie stać na prywatne wizyty u lekarze. Poza tym uważam, że należy mi się bezpłatna opieka, w końcu od 30 lat regularnie opłacam składki na ZUS” - mówi.

Ale coraz więcej Polaków przestaje liczyć na publiczną służbę zdrowia i decyduje się na opłacenie prywatnej opieki medycznej. Abonamenty na leczenie wykupują im też firmy. Z danych Konfederacji Pracodawców Polskich wynika, że z takich usług korzysta co najmniej 1,5 miliona zatrudnionych i ich rodziny. .

Polacy, którzy chcą uwolnić się od publicznej służby zdrowia, coraz częściej wykupują też tzw. ubezpieczenia zdrowotne. Te w przeciwieństwie do abonamentu powiązanego z konkretną placówką umożliwiają korzystania z usług wielu przychodni na terenie całego kraju. ”Takie ubezpieczenia są atrakcyjne dla ludzi pracujących na własny rachunek albo na czarno, bo nie mają standardowego pakietu w ZUS” - mówi dr Agnieszka Pisula-Lewandowska, która zajmuje się doradztwem w kwestii ubezpieczeń zdrowotnych. Codziennie zgłasza się do niej kilku nowych klientów.

. ”Zdarza się, że przyjmują one zbyt wielu klientów abonamentowych z korporacji i stają się de facto przychodniami medycyny pracy. Wystarczy na przykład, że wszyscy pracownicy robią badania okresowe i już powstaje zator” - przyznaje dr Pisula-Lewandowska. Właśnie taka sytuacja przydarzyła się 34-letniej Dorocie Korbias, której firma wykupiła abonament w dużej sieci klinik w Warszawie. ”Nagle zaczęłam gorączkować, czułam się fatalnie i gdy zadzwoniłam na infolinię, okazało się, że pierwsza wolna wizyta u internisty jest dopiero za trzy dni” - opowiada. Nie chciała tak długo czekać, więc poszła do innego lekarza i zapłaciła za wizytę. A teraz zastanawia się nad dokupieniem ubezpieczenia zdrowotnego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj