Dziennik Gazeta Prawana logo

"Futbol to ostra gra, nie regularna wojna"

5 września 2009, 08:34
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
"Futbol to ostra gra, nie regularna wojna"
Inne
Faul Belga na Polaku był celowy - tak o starciu Axela Witsela z Marcinem Wasilewskim mówi DZIENNIKOWI Włodzimierz Lubański. Wasilewski ma otwarte złamanie nogi i na wiele miesięcy wykluczony jest z gry. "Ja dwa lata walczyłem o powrót do piłki. Samotna rehabilitacja była trudniejsza niż wszystkie moje mecze" - wspomina Lubański.

WŁODZIMIERZ LUBAŃSKI: Takiego koszmaru nie widziałem na boisku od dawna. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że tu nie ma mowy o przypadku. Obejrzałem później kilkanaście razy film z tego zdarzenia i bez wątpliwości muszę stwierdzić, że Witsel zrobił to celowo.

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zadać sobie inne. Kiedy takie instynkty się rodzą, gdzie jest początek problemu? Moim zdaniem to wszystko zaczyna się już przed meczem. Media, a co za tym idzie, także sportowcy, trenerzy, działacze i kibice, wytwarzają atmosferę wojenną. Nakręca się spiralę wrogości, a nie rywalizacji sportowej. Tu nie chodzi o to, aby zwyczajnie wygrać, tu trzeba kogoś pobić, zniszczyć, zdeptać. Przed tym nieszczęsnym meczem Standardu z Anderlechtem nieprzyjemnie było już kilka dni wcześniej. Oba kluby bardzo się nie lubią, walczą o mistrzostwo Belgii, nie zawsze fair. Wzajemnych złośliwości było tym razem mnóstwo. Znamienne są słowa prezydenta Anderlechtu Van der Stocka, który powiedział, że z ludźmi nieuczciwymi, nic niewartymi, w ogóle nie będzie rozmawiał, i nie podał im nawet ręki. To już nie jest brak miłości, sprawy zaszły bardzo daleko. W pewnym momencie taki zawodnik przestaje myśleć, jak tu gola zdobyć, ale jak oddać rywalowi za jakąś krytyczną wypowiedź czy obrazę, której dopuścił się na łamach mediów. Niestety, ale kreowanie takiej atmosfery powoduje nieszczęścia. Przykłady można by tu mnożyć. Właśnie przez takie działanie doszło do największej tragedii w historii futbolu podczas meczu Juventusu z Liverpoolem (kiedy???). Ja także pamiętam, jak trzeszczały kości na boisku, a na trybunach lali się kibice w trakcie meczów mojego Górnika Zabrze z Ruchem Chorzów czy Legią.

Futbol jest jedną z najbardziej ostrych gier zespołowych i tak pewnie zostanie na zawsze. Trzeba jednak wyraźnie rozdzielić pojęcie ostrej gry, przy której można nabawić się nawet strasznej kontuzji, od regularnej wojny. Przed meczem z Anglią w eliminacjach mistrzostw świata w 1974 roku też była atmosfera wojny. Roy McFarland sfaulował mnie tak, że później przez dwa lata walczyłem o powrót na boisko. Z tym że on nie zrobił tego celowo. Coś takiego można przeboleć, jest tym negatywnym elementem kontaktowego sportu na najwyższym poziomie. Ale na miłość boską, faulować tak, żeby chłopakowi kości na wierzch wyszły? To bandytyzm.

Nie da się tego pisać innym słowem niż „skandal”. Wie pan, dlaczego tak wiele razy oglądałem ten faul Witsela na Marcinie? Bo chciałem zrozumieć Belga. Dlaczego on to zrobił? I nie mogę w żaden sposób wczuć się w jego skórę, nie potrafię go zrozumieć. Rozmawiałem z wieloma ludźmi i oni mają dokładnie takie samo zdanie. Najważniejsze belgijskie dzienniki jednoznacznie potępiły Witsela. Niczym nie można go usprawiedliwiać i kara powinna być adekwatna do czynu, jaki popełnił. A nie jest.

Niestety, zadecydował zwykły interes. To dobry zawodnik, młody, perspektywiczny, można go sprzedać za wielkie pieniądze. Poza tym reprezentant kraju. On zwyczajnie jest Belgom potrzebny. Zupełnie inna byłaby kara, gdyby to Polak lub jakikolwiek inny zawodnik dopuścił się takiego czynu. I co, za dwa miesiące on będzie znów biegał po boiskach? Po czymś takim? Ja bym go zdyskwalifikował nawet dożywotnio. Tutaj komentarze są jednoznaczne. Witsel powinien zniknąć na długo z belgijskiej piłki. Jestem pewien, że po szybkim powrocie nie będzie miał tu życia. Kibice będą go obrażać i wygwizdywać.

Przeprasza, ale co ma zrobić? OK, nie jest mordercą, to prawda. Nie może być tak, że próbuje się go zlinczować. Ale też nie dziwmy się reakcji tysięcy ludzi, którzy widzieli, co się stało. Są zbulwersowani tym faulem, ale także wyrokiem federacji. Najbardziej irytująca jest postawa działaczy Standardu, którzy po tej śmiesznie niskiej dyskwalifikacji jeszcze się odwołują i żądają jej skrócenia.

Marcin nie chciał widzieć Witsela w szpitalu i ja mu się nie dziwię. To tak, jakby koszmar powrócił. On nie jest na to jeszcze gotowy. Wiem, jak Marcin się czuje, bo przed laty sam czegoś podobnego doświadczyłem. Też byłem zawodnikiem reprezentacji. On teraz strasznie cierpi fizycznie, ale też psychicznie. Na razie tak do końca pewnie nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji tego, co się stało. Wszyscy się nim interesują, pocieszają, ale przyjdzie czas żmudnej rehabilitacji w samotności i jego walka o powrót na boisko. To znacznie trudniejsze niż wszystkie mecze, które do tej pory rozegrał.

Teraz to nawet nie ma co o tym mówić. Najważniejsze, aby zaczął chodzić jak każdy człowiek. Ten etap jest jeszcze w miarę łatwy. Trudniej będzie później, kiedy spróbuje wrócić do zawodowego uprawiania sportu. Kiedy nadejdą chwile zwątpienia, a nawet jak w moim przypadku przed laty – załamania. Pamiętam, jaki stres towarzyszył temu, czy zdążę dojść do sprawności przed mistrzostwami świata. Nie zdążyłem, wróciłem znacznie później. Wszystko zależy od psychiki. Szczęście w nieszczęściu, że trafiło na wyjątkowego twardziela. Znam Marcina, niewielu jest zawodników z tak silną osobowością.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj