Dziennik Gazeta Prawana logo

Zobacz, jak kryzys pożera twój majątek

8 kwietnia 2009, 22:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
O niemal 200 tys. zł stopniał majątek rodziny z dużego miasta, która w czasie hossy kupiła mieszkanie na kredyt - wyliczyli eksperci ekonomiczni. "Takie osoby są w kropce. Nie opłaca im się sprzedawać mieszkań, bo stracą ogromne pieniądze" - mówi nam Paweł Majtkowski z firmy doradczej Finamo.

W takiej sytuacji jest . Tylko przez ostatnich siedem miesięcy ich Młode małżeństwo postanowiło się usamodzielnić i w grudniu 2007 roku zaciągnęło . "Pożyczkę wzięliśmy oczywiście we frankach, bo jak większość ludzi chcieliśmy płacić niższą ratę. Nie przewidzieliśmy jednak tak szybkiego wzrostu kursu waluty i lawinowego spadku cen mieszkań" - mówi nam Marcin Kruszyński, który jest analitykiem w firmie telekomunikacyjnej.

W chwili kiedy pożyczali od banku pieniądze, . Bank wypłacił im więc równowartość 152 tysiące franków, czyli 350 tysięcy złotych. Dziś, gdy kurs franka mocno poszedł w górę, Kruszyńscy .

Jednocześnie . Na warszawskim Targówku za dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 56 metrów kwadratowych zapłacili bowiem 442 tysiące złotych, czyli 7,9 tysiąca za metr. Dziś identyczne mieszkanie kosztuje już tylko 6,5 tysiąca za metr.

" Nie przypuszczam jednak, by ceny kiedykolwiek jeszcze osiągnęły poziom, z jakim mieliśmy do czynienia w najbardziej szczytowym momencie, czyli pod koniec 2007 i na początku 2008 roku" - prognozuje Aleksandra Szarek, ekspert od rynku nieruchomości z agencji pośrednictwa Home Broker.

Kredyt i spadek wartości mieszkania to nie koniec strat, które ponieśli Kruszyńscy od jesieni ubiegłego roku. Krach na giełdzie, gdzie lokowane były pieniądze, spowodował, że z zainwestowanych wiosną 2007 roku 10 tysięcy zostało im zaledwie 4,1 tysiąca złotych.

"W tej chwili nie ma już sensu wycofywać tych pieniędzy. Pozostaje nam tylko " - mówi Katarzyna Kruszyńska.

W podobnej sytuacji jest również rodzina . Oni również zaciągnęli kredyt we frankach na nowe mieszkanie. Pod koniec 2007 roku kupili 55-metrowe mieszkanie na osiedlu Bojary. Zapłacili za nie wtedy 5,2 tysiąca za metr, czyli w sumie 286 tysięcy. "Mimo że pomogła cała rodzina, nie uzbieraliśmy takiej sumy. " - mówi Julia Jasińska.

Dziś Jasińscy do spłacenia mają , mimo że spłacili już 16 rat. W sumie bankowi oddali już ponad 12 tysięcy. "A nasze mieszkanie warte jest teraz maksymalnie 250 tysięcy złotych" - mówi Jacek Jasiński. "Ja dodatkowo straciłem jeszcze na tym, że wykupiłem polisę emerytalną" - dodaje. Z zainwestowanych przez ostatnie 9 lat 20 tysięcy złotych zostało mu 16,5 tysiąca, a jeszcze we wrześniu 2008 roku na jego koncie emerytalnym było prawie 25 tysięcy.

W podobnej sytuacji są inni . Im zupełnie nie opłaca się wycofywać zainwestowanych udziałów. "Konta emerytalne to inwestycje długoterminowe. Takie osoby zarabiają na hossie, ale tracą na bessie. Pozostaje więc zacisnąć zęby i czekać na następny dobry okres dla giełdy" - mówi nam analityk Open Finance Mateusz Ostrowski, który razem z Pawłem Majtkowskim z Finamo prowadził wyliczenia strat Jasińskich i Kruszyńskich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj