Jak się okazało, Polak nie tylko jechał niebezpiecznie, ale też kombinował przy urządzeniu, które rejestruje przebieg trasy. Przekroczył również limit dopuszczalnych godzin jazdy w ciągu doby.
Teraz lublinianin siedzi w londyńskim areszcie i czeka na proces.
Jechał jak wariat, więc finał był tragiczny. 50-letni kierowca z Lublina staranował ciężarówką samochód osobowy, który stał na poboczu autostrady w okolicach Londynu. Auto błyskawicznie stanęło w płomieniach. W środku był 26-letni mężczyzna i jego o rok młodsza przyjaciółka. Oboje zginęli na miejscu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama