Świadkowie zeznają, że już wcześniej były przebicia prądu w miejscu, gdzie chłopiec szukał piłki. Mówią o kablu z pobliskiej pralni, który dotykał siatki. Prokuratorzy dają sobie trzy tygodnie na wyjaśnienie tej tajemnicy.
Prokuratura już wie - to prąd zabił chłopca, który wczoraj w centrum Wrocławia wspinał się na płot szkolnego boiska, by odzyskać piłkę. Raport z sekcji zwłok mówi jasno - chłopiec już nie żył, gdy spadł z dużej wysokości na ziemię. Teraz śledczy sprawdzają, dlaczego siatka była pod napięciem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama