Firma z Muszyny szukała do nowej, luksusowej wody twarzy rozpoznawalnej dla wszystkich. "Ks. Henryk Jankowski był idealnym kandydatem" - tłumaczy Grzegorz Kalicki, menedżer firmy. Na etykiecie ksiądz w koloratce i złotym łańcuchu uśmiecha się dobrotliwie. Co na to Kościół? Na razie wielu księży jest niezwykle zadowolonych, że prałat nie będzie reklamował kolejnego wina, ale tylko wodę.

Właścicielom firmy z Muszyny nie przeszkadzają pogłoski, że to ks. Jankowski był agentem SB o pseudonimie "Delegat". "Dla mnie jest jasne, że prałat jest czysty jak łza. Czysty jak nasza woda" - zapewnia Stanisław Cechini, współwłaściciel wytwórni. Cechini podpisał umowę nie z samym księdzem, ale z Instytutem ks. Jankowskiego. Sam duchowny nie weźmie do kieszeni ani złotówki. Wcześniej zapewniał, że wszystkie pieniądze przekaże na budowę bursztynowego ołtarza w kościele św. Brygidy.