Ciała 32-letniej kobiety i jej 5-letniej córki wyłowili płetwonurkowie z Jeziora Międzybrodzkiego koło Żywca (Śląskie). Policja poszukiwała obu zaginionych przez całą noc. Wczoraj wieczorem, na krętej drodze, kierowany przez kobietę samochód nie zmieścił się na zakręcie, wypadł z drogi, a następnie stoczył się ze stromej skarpy do znajdującej się 15 m niżej odnogi jeziora.
Policjanci, którzy wczoraj znaleźli leżące w wodzie puste renault laguna, sądzili, że ktoś zaparkował samochód na skarpie, a ten - bez pasażerów - stoczył się do wody. Szybko ustalili, do kogo należy auto, ale nie mogli znaleźć kobiety, która je prowadziła.
Przez cały czas mieli nadzieję, że 32-letnia kobieta i jej córka żyją. Niestety, okazało się, że co prawda udało im się wydostać z tonącego samochodu, ale zabrakło tlenu, by wypłynąć na powierzchnię.
Wczoraj wieczorem w miejscu, w którym wydarzyła się tragedia, było bardzo ślisko. Co chwilę padał deszcz. Kobieta prowadząca lagunę prawdopodobnie jechała za szybko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|