Aktor przyjechał trzy tygodnie temu do domu rodziców w Węgorzewie na pogrzeb swego ojca. Tydzień później ktoś zadzwonił na policję i powiedział, że wdowa została pobita. Policjanci
znaleźli ją posiniaczoną, ale ta uparcie broniła syna. Mówiła, że się przewróciła.
Kilka dni później kolejny anonimowy telefon - tym razem do ośrodka pomocy społecznej z prośbą o pomoc dla Teresy. Pielęgniarka przyjechała do domu kobiety i znalazła ją w łóżku,
półprzytomną i posiniaczoną. Wezwała pogotowie i policję.
Funkcjonariusze jeszcze tego samego dnia zatrzymali kompletnie pijanego Tomasza P. Skatowana mama aktora zmarła w środę w szpitalu. Policjanci nie zdążyli jej przesłuchać.
Teraz aktor odpowie za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Za tę bestialską zbrodnię grozi mu dożywocie.