Jadąc przez miasto widzimy wielkie plakaty z podobizną Kammela i hasłem: "Jedździsz szybciej niż myślisz. Zwolnij, szkoda życia". Hasło trafne, kampania o zwalnianiu też. Ale dlaczego przy kampanii o wolnej jeździe pracuje facet, który sam łamie przepisy i za nic ma ograniczenie prędkości?!
Tego, że jego czerwony porsche może dużo wyciagnąć, nie musi udowadniać jeżdżąc przez centrum miasta. I to tam, gdzie ograniczenie prędkości wynosi 50 km/h. "Każdemu może się zdarzyć pojechać na Puławskiej 80 km/h" - tłumaczy się niezdarnie dziennikarzom "Faktu" znany prezenter.
Każdemu. Ale ktoś, kto reklamuje własną twarzą jeżdżenie zgodnie z przepisami, powinien chyba sam dawać przykład. Jednak Kammel w swoim wartym ponad 300 tysięcy złotych cacku za nic ma przepisy i gna przez miasto jak wariat.