Dziennik Gazeta Prawana logo

Rodziny zaginionych we Włoszech nie tracą nadziei

12 października 2007, 13:29
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wyjechali do Włoch, aby ziścić sny o lepszym życiu. Na miejscu okazało się, że obiecany raj to baraki i głodowa pensja. Choć od dawna nie dają znaku życia, ich rodziny wierzą, że żyją - pisze DZIENNIK.

Paweł Milcz z Lublina miałby dziś 21 lat. "Wyjechał do Włoch w czerwcu. Chciał zarobić na samochód. Przez trzy miesiące nie miałam od niego żadnej wiadomości" - opowiada jego matka.

Chłopak trafił do obozu pracy. Uciekł, ale to był początek koszmaru. Przygarnął go pewien Albańczyk, który kupił mu ubrania, zapewnił dach nad głową i jedzenie. Po trzech tygodniach zażądał jednak spłaty długu. Polak trafił na inna plantację. Pracował o chlebie i wodzie 15 godzin dziennie. Kiedy powiadomił rodzinę, że chce uciec, zerwał się z nim kontakt.

Znaku życia nie daje też Grzegorz Hubacz z Bobrownik. Ostatni raz rozmawiał z ojcem dwa lata temu. Nie pracował w obozach, ale często opowiadał rodzicom o mafii wyzyskującej robotników na plantacjach. Mówił, że raz pogonił mafiosów, którzy zbierali haracz od pracowników. Rodzice boją się teraz, że gangsterzy się zemścili. Ale nie tracą nadziei. Wierzą, że jeszcze żyje... W kraju czeka na niego narzeczona z dzieckiem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj