Żył muzyką. Polacy pamiętają go z cudownych audycji radiowych, m.in. "Magazynu muzycznego" czy "Rewii piosenek". Przez wiele lat prowadził festiwale w Opolu i w Sopocie oraz koncerty telewizyjne. Dużo pisał. Jego felietony drukował m.in. "Przekrój". Był autorem kilkunastu książek, m.in. "Przejazdem przez życie", "Kroniki Rodzinne", "Przewodnik Operetkowy".
Uczył i bawił. Był niekwestionowanym znawcą muzyki. Nie ograniczał się jednak do konkretnego gatunku. Był omnibusem. Potrafił radzić w różnych sprawach. Świadczą o tym jego
najsłynniejsze cytaty. Potrafił podpowiedzieć dietę ("Najlepszy środek na schudnięcie to dwa kilo zwykłego grochu. Wysypuje się go codziennie przez okno, a potem zbiega na ulicę i
zbiera"). Opisywał społeczne relacje Polaków ("Majątek małżeństwa składa się: z tego co mężowi udało się zaoszczędzić i z tego co żonie nie udało się
wydać") i zadawał filozoficzne pytania ("Jeśli, żeby zarabiać podwójnie, trzeba dwa razy tyle pracować, to nie widzę, gdzie tu jest jakiś zysk?"). I za ten humor
lubili go Polacy. I tak już zostanie.