Wystawa nie była nieprzyzwoita, bo nie miała "cech wulgarności i bezwstydności". A poza tym - według sądu - nie można stwierdzić, że wywołała powszechne oburzenie społeczne, bo były osoby, którym się podobała. A w ogóle - to był głos w dyskusji o ochronie życia.
Antyaborcyjna wystawa obraziła kilku mieszkańców Łodzi. Zaalarmowali policję, że makabryczne zdjęcia straszą dzieci. Policja oskarżyła więc autora wystawy, Łukasza Wróbla, o umieszczenie w miejscu publicznym nieprzyzwoitych treści. Sąd jednak go uniewinnił.
Ale proces w Łodzi to nie jedyny kłopot Wróbla. Wystawę zaskarżyli także mieszkańcy innych miast, gdzie była pokazywana. A tam sądy były mniej łaskawe. W Lublinie Wróbel ma zapłacić grzywnę za wywołanie zgorszenia, białostocki sąd uznał, że Wróbel jest winny, ale nie ukarał go.
Autor skandalicznej wystawy nie czuje się winny. Zapowiedział, że będzie się odwoływał od wyroków.