Polskie wojsko będzie stacjonowało w bazie Bagram. Na razie służy tam 100 Polaków. Pojadą m.in. oficerowie z Korpusu Północno-Wschodniego ze Szczecina. "Nasi oficerowie, w tym trzygwiazdkowy generał, będą współdowodzić operacją sojuszu w Afganistanie" - powiedział minister obrony. Będą brać udział w operacjach NATO we wschodniej części Afganistanu. Większe kontyngenty w tym kraju będą miały tylko USA, Wielka Brytania i Niemcy.
Jak poinformował Sikorski, decyzja zapadła już dawno temu. Na długo przed wyjazdem polskiej delegacji, w tym premiera Jarosława Kaczyńskiego, do USA. Ogłoszono ją jednak właśnie teraz na prośbę sekretarza generalnego NATO. "Poprosił mnie, abyśmy już dziś ogłosili tę naszą decyzję. Ułatwi mu to zmobilizowanie dodatkowych sił. Nasza decyzja przyczyni się do tego, aby operacja w Afganistanie ruszyła pełną parą" - tłumaczy minister obrony.
To nie będzie bezpieczna misja. Sytuacja w Afganistanie znów się zaognia. Odsunięci jesienią 2001 r. od władzy talibowie odzyskują bowiem swoje dawne tereny. Rząd prezydenta Hamida Karzaja nie może już nad nimi zapanować. Rządzi praktycznie tylko w stolicy Afganistanu - Kabulu. A talibowie z dnia na dzień coraz częściej atakują wojska międzynarodowe. "Nie ukrywam, że jest to trudna, ryzykowna i niebezpieczna operacja" - przyznał Sikorski. "Ale Afganistan to kluczowa operacja NATO-wska. W naszym polskim interesie leży, aby wszyscy potencjalni wrogowie sojuszu wiedzieli, że gdy NATO idzie na wojnę, gdy NATO coś zaczyna, to doprowadza to do sukcesu" - oświadczył w Waszyngtonie minister obrony.