Śledczy zakładali, że proces rozegra się sprawnie. I zakończy się w kilka miesięcy. Ale się przeliczyli. Sprawa z makabrycznymi mordami w ambulansach ciągnie się już półtora roku. I choć prokuratorzy są pewni, że sanitariusze uśmiercali pacjentów lekiem zwiotczającym mięśnie - pavulonem, mają kłopot z udowodnieniem ich makabrycznych zbrodni.

Oskarżeni to dwaj byli sanitariusze, którzy - jak twierdzą prokuratorzy - zabijali pacjentów, a potem dawali cynk zakładom pogrzebowym. I dwaj byli lekarze, którym zarzuca się nieumyślne spowodowanie śmierci 14 pacjentów. Pielęgniarzom grozi dożywocie, a medykom 10 lat za kratkami.

Ta sprawa wstrząsnęła całym krajem. Łódzkie karetki zamiast pomocy niosły chorym śmierć.