Był tak pijany, że nie mógł ustać na nogach. I wypadł z kabiny. Jachtu! Bo zamroczony alkoholem mieszkaniec Warszawy pływał po jeziorze Kisajno koło Giżycka. Miał więcej szczęścia niż rozumu, bo przed utonięciem uratowała go drabinka, której w pijanym widzie jakimś cudem zdołał się chwycić.
Pijanego sternika uratował instruktor, który akurat przepływał obok. Prowadził egzamin na patent żeglarski i adepci tej sztuki mogli podziwiać prawdziwą akcję ratunkową.
52-letni Adam P. miał jednak nieszczęście w szczęściu, bo instruktor co prawda go uratował, ale i wezwał policję. A ta odstawiła pijaka do izby wytrzeźwień, odebrała mu patent i prawo jazdy.
Nietrzeźwi sternicy są bowiem karani jak pijani kierowcy. Grożą im dwa lata więzienia i jeśli mają prawo jazdy - mogą je stracić na 10 lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|