Dziennik Gazeta Prawana logo

Pijany sternik wypadł z jachtu

12 października 2007, 13:34
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Był tak pijany, że nie mógł ustać na nogach. I wypadł z kabiny. Jachtu! Bo zamroczony alkoholem mieszkaniec Warszawy pływał po jeziorze Kisajno koło Giżycka. Miał więcej szczęścia niż rozumu, bo przed utonięciem uratowała go drabinka, której w pijanym widzie jakimś cudem zdołał się chwycić.

Pijanego sternika uratował instruktor, który akurat przepływał obok. Prowadził egzamin na patent żeglarski i adepci tej sztuki mogli podziwiać prawdziwą akcję ratunkową.

52-letni Adam P. miał jednak nieszczęście w szczęściu, bo instruktor co prawda go uratował, ale i wezwał policję. A ta odstawiła pijaka do izby wytrzeźwień, odebrała mu patent i prawo jazdy.

Nietrzeźwi sternicy są bowiem karani jak pijani kierowcy. Grożą im dwa lata więzienia i jeśli mają prawo jazdy - mogą je stracić na 10 lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj