Zaczął się proces pułkownika Lesiaka. Rozprawa jest całkowicie utajniona. Prokurator oskarża Lesiaka o to, że w latach 90. wykorzystywał Urząd Ochrony Państwa do śledzenia polityków prawicy.
Sala rozpraw jest strzeżona jak bankowy skarbiec. Drzwi są zamknięte na klucz. Ci, którzy na moment wyjdą z sali, nie próbują nawet rozmawiać z dziennikarzami. Załatwiają szybciutko swoje sprawy i wracają na salę. Bo jednym z elementów oskarżenia są tajne dokumenty państwowe. Prokurator chce jednak, by choć częściowo odtajniono proces.
Lesiak jest oskarżony o zorganizowanie zespołu, który podsłuchiwał na początku lat 90. polityków prawicy. Prokuratura twierdzi, że znacznie przekroczył swoje uprawnienia i zamienił agentów Urzędu Ochrony Państwa na ludzi, którzy mieli wyszukać jak najwięcej "haków" na polityków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|