"Nie podpisuję się pod stwierdzeniami, że biskup na mnie donosił" - mówi dziś w zupełnie innym tonie ks. Jankowski. A jeszcze wczoraj na antenie telewizji TVN24, powiedział wyraźnie, że na liście donosicieli jest m.in. dwóch księży. Wskazał biskupa Meringa i księdza Wiesława Lauera. Obaj duchowni natychmiast zareagowali na oskarżenia. I zaprzeczyli, żeby mieli cokolwiek wspólnego z bezpieką. Jeden już doczekał się przeprosin.
Księża mieli być wśród agentów, którzy śledzili ks. Jankowskiego podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1986 roku. Wczoraj duchowny dostał z IPN nazwiska 40 z 61 konfidentów SB. Miał je ujawnić, ale w końcu ogłosił publicznie nazwiska tylko dwóch donosicieli: swojej kucharki i jednego ze stoczniowców. Dopiero w telewizyjnym programie, "pociągnięty za język", zarzucił współpracę z bezpieką dwóm duchownym.