Dorobił się fortuny na przekrętach, fałszując paliwo i gaz do samochodów. Kiedy zrobiło się wokół niego gorąco, chciał dać nogę do Hiszpanii. Policja złapała Jacka T. na Okęciu, kiedy już wchodził do samolotu. Miał przy sobie 13 tysięcy dolarów w gotówce.
Na przekrętach paliwowych zarobił milion złotych. Towar sprzedawał na kilkudziesięciu własnych stacjach w okolicach Chełma. Patent był banalnie prosty. Gaz teoretycznie miał być przeznaczany do spalania w piecach dzierżawionej przez spółkę Jacka S. huty szkła w Nisku na Podkarpaciu i w związku z tym nie był obłożony podatkiem akcyzowym.
Tyle tylko, że na podstawie sfałszowanych dokumentów, paliwo trafiało na stacje benzynowe i do baków kierowców.
Zarzuty fałszowania dokumentów postawiono juz wcześniej pięciu kierowcom cystern, którzy rozwozili i przepompowywali gaz. Wszystkim podejrzani w tej sprawie mogą spędzić za kratkami osiem
lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|