Jeden miał ponad 3 promile alkoholu, a drugi 2,5. Jeden wsiadł na rower, a drugi na motorower. I traf chciał, że tych dwóch kompletnie pijanych "jeźdźców" zderzyło się ze sobą na drodze w Lubuskiem. Świadkowie wypadku myśleli, że nie żyją. A oni spali w najlepsze!
Dziwaczny wypadek rozegrał się na drodze we wsi Dzietrzychowice (Lubuskie). Policjantów zaalarmowali świadkowie, którzy mocno zaaferowani krzyczeli do słuchawki, że rowerzyści nie dają oznak życia.
Mundurowi wsparci pogotowiem natychmiast przyjechali na ratunek. Jednak gdy tylko zaczęli udzielać pierwszej pomocy, zrzedły im miny. Okazało się, że leżący na drodze mężczyźni tylko śpią - upojeni alkoholem. Rola lekarzy sprowadziła się więc jedynie do ocucenia pijaków. Bo, poza mocnym snem, nic im się nie stało.
Mało tego. Motorower jednego z pijaków nie miał ważnych badań technicznych ani ubezpieczenia OC. Tragedia wisiała więc na włosku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|