Dziennik Gazeta Prawana logo

Mam twarz ze świńskiej skóry

12 października 2007, 14:21
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To było piekło! Słup ognia z hutniczego pieca trafił prosto w Grzegorza Kota. W ułamku sekundy zamienił w skwarkę jego twarz, tułów, ręce i nogi. Ale dzięki przeszczepom ze świńskiej skóry twarz chłopaka goi się błyskawicznie - pisze "Fakt".

Chłopak pracował w nowohuckim kombinacie, przy ogromnych piecach. Pewnego dnia rozszczelnił się bok wypełnionego płynną stalą kolosa. Z powstałej rysy strzelił słup ognia. Akurat przechodził tamtędy Grzegorz. Ogień dosłownie zmiótł go z podłogi. Poparzeniu uległo ponad 80 procent jego ciała. Lekarze nie dawali mu szans.

"Z takimi obrażeniami nie powinien przeżyć" - kręci głową dr Krzysztof Cieślik, dyrektor oddziału oparzeń w krakowskim szpitalu im. Ludwika Rydygiera. Mimo że chłopak był skazany na śmierć, doktor postanowił zaryzykować.

Zastosował po raz pierwszy w Polsce opatrunki ze świńskiej skóry. Po usunięciu zwęglonych tkanek, wprost na ludzkie mięso wszywał płaty tkanki ze świń. Przeszczep przyjmował się znakomicie. Lekarze odetchnęli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj