Dziennik Gazeta Prawana logo

Kopalnia "Halemba" to piekło pod ziemią!

12 października 2007, 14:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
W "Halembie" śmierć czyha na górników z każdej strony. Dziś, niestety, po nich przyszła. 1030 metrów pod ziemią wybuchł tu metan. Ognista kula pochłonęła co najmniej ośmiu ludzi. O życie pozostałych 15 mężczyzn walczą ratownicy. "Szanse na ich uratowanie są niewielkie" - nie pozostawia nadziei prezes Kompanii Węglowej. Ale ratownicy walczą. O każdy centymetr. O każdą sekundę...

"Gigantyczna kula ognia ogarnęła najniższy poziom kopalni. Pokład ogarnęła niewyobrażalnie wysoka temperatura - około 1000 stopni Celsjusza, która zaczęła wysysać górnikom tlen. Zamiast niego zaczęli wdychać opary trującego gazu" - opisuje dzisiejszy koszmar rzecznik spółki Kompanii Węglowej Zbigniew Madej.

Dlatego szanse na przeżycie uwięzionych górników maleją z każdą sekundą. Wiadomo już, że nie przeżyło ośmiu. Pozostali mieli szanse przeżyć tylko, jeśli zdążyli założyć maski tlenowe. Najgorsze, że wybuch zmiótł tak zwaną tamę, która miała ich chronić właśnie przed takim wybuchem. A to oznacza, że eksplozja miała niewyobrażalną moc.

"Gdy wybucha metan, człowiek tam na dole jest jak zapałeczka. Najpierw jest podmuch, a potem potężna fala uderzeniowa. W chodniku gwałtownie obniża się poziom tlenu i nie ma czym oddychać" - Wojciech Bradecki, były prezes Wyższego Urzędu Górniczego, opisuje dramat, z jakim musieli zmierzyć się górnicy.

Teraz 1030 metrów pod ziemią ratownicy walczą o życie 15 górników. Mają kilkaset metrów do pokonania. Ratownicy przebijają się przez zawaloną ścianę gołymi rękoma. Nie mogą użyć ciężkiego sprzętu, bo każda iskra może wywołać kolejną eksplozję.

"To mordercza akcja. Bo to niezwykle niebezpieczna kopalnia, podatna na wybuchy metanu i tąpnięcia. Po tak gwałtownym wybuchu na ratowników i uwięzionych górników może jeszcze zawalić się jedna ze ścian. Może też znów wybuchnąć metan. Wszyscy są w śmiertelnym zagrożeniu" - tłumaczy rzecznik Kompanii Węglowej.

Akcja ratownicza może potrwać nawet kilka dni. Ratownicy nie spoczną, dopóki nie odnajdą wszystkich zasypanych górników.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj