Andrzej Walicki, którego dziś w "Europie" gościmy po raz pierwszy, to postać niezwykła i dziwna. Jako historyk idei, może największy spośród tych, jakich mieliśmy w epoce PRL, potrafił się nie tylko wmyśleć, ale i wczuć w każdego chyba uczestnika publicznych sporów ostatnich 200 lat. Nie tylko w Polsce, w całej naszej części Europy. Świetnie rozumiał emocje, jakie rządziły dekabrystami, rewolucjonistami, ale także liberalnymi modernizatorami Rosji. Potrafił zrozumieć myśli i emocje Stanisława Brzozowskiego, zarówno jako młodego zbuntowanego radykała, jak też jako człowieka rozpoczynającego swą niezwykłą ewolucję ku modernistycznemu katolicyzmowi i nacjonalizmowi.
Jednocześnie przez całe dekady nie poruszały go zbiorowe namiętności, jakimi żyła jego własna wspólnota czy inteligenckie środowisko. Miało to swoje pozytywne konsekwencje przekładające się na jakość jego badań nad historią PRL. Świetnie rozumiał, że komunizm w Polsce nie istniał w rytmie, w jakim odkrywało go pokolenie Marca '68. Że najbardziej nieetyczną i brutalną epoką był w tym kraju stalinizm, a nie środkowy Gomułka czy Gierek. Jednocześnie był chyba jedynym polskim intelektualistą, który "wyemigrował" z Polski nie w odpowiedzi na stłumienie pierwszej "Solidarności", ale po jej wybuchu.
I jeszcze jedna uwaga, tym razem dotycząca jednego z pytań zadanych Walickiemu przez Sierakowskiego. Czy polską lewicę stać dzisiaj na lewicową politykę historyczną będącą odpowiedzią na tryumfującą politykę historyczną prawicy, która zresztą rozciąga się od tradycji endeckiej po piłsudczykowską (nie tak całkiem prawicową), a realizują ją ludzie, którzy w międzywojniu znaleźliby się na prawym skrzydle PPS?
Polska lewica za długo - choć z oczywistych powodów - była "postkomunistyczna". Nie mogła sięgnąć do tradycji PPS, a KPP się wstydziła. Nawet swoją nostalgię za PRL-em wypowiadała szeptem. Bardziej radykalne próby jej ujawnienia były powściągane przez Aleksandra Kwaśniewskiego, a nawet Leszka Millera. To jednak skazało polską lewicę na milczenie. Nie tylko o teraźniejszości czy przyszłości, ale także o własnej tradycji. Rozmowa Sierakowskiego z Walickim jest próbą refleksji nad autentycznymi źródłami polskiej lewicy.