Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmiał się jak lekkomyślny płód

5 listopada 2007, 12:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

(1888-1965)

Prawdopodobnie najważniejszy poeta pierwszej połowy XX wieku. Laureat Nagrody Nobla w 1948 roku. Wywarł ogromny wpływ na poezję światową w okresie międzywojennym. Uważny i krytyczny obserwator otaczającej go rzeczywistości jeszcze przed opublikowaniem swego najsłynniejszego poematu "Ziemi jałowej" (1922) napisał szereg utworów o środowisku amerykańskim, w którym spędził młodość - m.in. "Pieśń miłosną J. Alfreda Prufrocka" i "Portret damy". Są one niejako podsumowaniem tego awangardowego i buntowniczego okresu jego życia. Bohaterem wiersza "Pan Apollinax" jest Bertrand Russell, który odwiedził Uniwersytet Harvarda w 1914 roku, gdy Eliot był asystentem na wydziale filozoficznym tej uczelni.

p

Gdy pan Apollinax odwiedził Stany Zjednoczone,
Śmiech jego dzwonił pośród filiżanek.
Pomyślałem o Fragilionie, tej nieśmiałej figurce w brzezinie,
I o Priapie w zaroślach
Gapiącym się na damę na huśtawce.
W pałacu czcigodnej wdowy, pani Flaccus, u profesora Lam-Lamparta

Śmiał się jak lekkomyślny płód.
Jego śmiech był głęboki i głębinowy
Jak morskiego starca
Ukrytego pod koralowymi rafami,
Gdzie udręczone ciała topielców w zielonej ciszy dryfują w dół

Kapiąc z palców nadbrzeżnych fal.

Rozglądałem się za głową pana Apollinaxa turlającą się pod krzesłem
Lub szczerzącą zęby znad parawanu,
Z wodorostami we włosach.
Słyszałem tętent kopyt centaura na ubitej darni,
Gdy jego oschła i namiętna przemowa pożerała popołudnie.
"To czarujący człowiek" - "Ale co miał właściwie na myśli?"
"Jego szpiczaste uszy. ... Jest chyba niezrównoważony". -
"Mógłbym zakwestionować to, co powiedział!"
Myśląc o pani Flaccus i profesorze Lamparcie z małżonką,
Mam w pamięci plasterek cytryny i nadgryzione kruche ciasteczko.

Ciocia Helena Slingsby była starą panną,
Miała domek w pobliżu szykownego placu
I zajmowało się nią czworo służby.
Teraz, gdy zmarła, cisza nastała w niebiosach,
Cisza jest także w jej końcu ulicy.
Opuszczono żaluzje, przyszedł pogrzebowy
Agent, dla niego pogrzeb nie był niczym nowym.
Psom zapewniła hojne dożywocie,
Lecz i papuga zdechła wkrótce potem.
Zegar miśnieński nadal tykał na kominku,
A w jadalni na stole usiadł lokaj,
Trzymając na kolanach drugą pokojową,
Która dawniej - swą panią bawiła rozmową.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj