Rafał S. postanowił sprawdzić możliwości podrasowanego bmw, które kupił za kilkanaście tysięcy złotych. Na miejsce testów wybrał jedną z ulic w centrum Szczecina! Jego koledzy wszystko nagrywali - bo prześcigają się w pokazywaniu samochodowych szaleństw w internecie.
Drogowy pirat chciał udowodnić, że jego auto z 3,5-litrowym silnikiem może wszystko. Palenie gum, zawracanie na hamulcu ręcznym i tzw. "bączki" wzbudzały aplauz jego skretyniałych kolegów i przerażenie przechodniów i innych kierowców.
W pewnej chwili samochód nie wytrzymał katuszy, jakich doznał od sadystycznego kierowcy. Spod podwozia buchnęły płomienie. "Zapalił się katalizator, od którego po chwili zajęło się całe auto" - mówi kom. Artur Marciniak, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.