(1880-1921)
Był najpopularniejszym przedstawicielem drugiego pokolenia symbolistów rosyjskich. Debiutował w 1905 roku zbiorem "Wiersze o Pięknej Damie", który początkowo zwrócił uwagę tylko wąskiego grona czytelników. Popularność zyskał dzięki wystawionemu przez Meyerholda w 1906 roku dramatowi "Buda jarmarczna". To do niego w 1915 roku skierował swoje kroki młody Sergiusz Jesienin i dzięki jego listom polecającym błyskawicznie wszedł na petersburskie salony literackie. Jemu dedykowały wiersze Achmatowa i Cwietajewa. W drugim dziesięcioleciu XX wieku stał się autentycznym idolem młodej inteligencji rosyjskiej. W największym uproszczeniu można powiedzieć, że twórczość Błoka przeszła ewolucję od opiewania kobiety jako Wyższej Mądrości Bożej i Maryi Dziewicy do opiewania rewolucji bolszewickiej w genialnym poemacie "Dwunastu". Ostatnim wierszem, napisanym niedługo później, są "Scytowie", mroczna wizja nowej wędrówki ludów, która dziś może brzmieć szczególnie złowieszczo.
p
Wśród nocy, kiedy uśnie trwoga
I miasto skryje się za mgłą -
O, ileż muzyki u Boga,
Na ziemi jakież dźwięki brzmią!
Cóż burza życia, skoro róże
Twe dla mnie kwitną i goreją!
Cóż ludzkie łzy, gdy na lazurze
Wieczorne zorze czerwienieją!
Przyjmij, o Pani wszechistności,
Przez męki, groby, przez krwi strugi -
Puchar ostatniej namiętności
Z rąk niegodnego ciebie sługi!
Romancero
Ty przechodzisz bez uśmiechu,
Opuściwszy skromnie rzęsy,
A w ciemności ponad cerkwią
Jej kopuły złoto lśnią.
Jakże twoja twarz podobna
Do wieczornych Bogurodzic,
Rzęsy swe opuszczających,
Znikających w sinej mgle...
Z tobą idzie kędzierzawy
Grzeczny chłopczyk w białej czapce,
Ty prowadzisz go za rączkę,
Nie pozwolisz upaść mu.
A ja w cieniu pod portalem,
Gdzie wiatr wieje przenikliwy,
Zasnuwając oczy łzami,
Wytężony mąci wzrok.
Chcę stąd wyjść niespodziewanie
I zawołać: "Matko Boska!
Po co do podłego miasta
Dzieciąteczko wleczesz w noc?"
Ale krzyk mi więźnie w gardle.
Ty przechodzisz. A za tobą
Granatowy mrok spoczywa
Nad śladami świętych stóp.
I tak patrzę, wspominając
Opuszczone skromnie rzęsy,
Jak uśmiechnął się do ciebie
W białej czapce chłopczyk twój.
Na brzegu zielonym nad mogiłą małą
W święto Zwiastowania wzniosły psalm śpiewano.
Kilku białych duchownych z uśmiechem chowało
Dziewczynkę w niebieściutką sukienkę odzianą.
Wszyscy oni - z pomocą Wyższego Wyroku -
Rozkwitli we krwi Boga Ojca Przedwiecznego.
Dym cichutko do nieba wznosił się w obłoku,
Jakby nie z kadzielnicy, a z błonia zielonego.
przeł. Zbigniew Dmitroca